Piesza Pielgrzymka Miłosierdzia Pielgrzymka Rowerowa Piesza Pielgrzymka Miastko - Sianowo Piesza Pielgrzymka Świętych Gór Piesza Pielgrzymka Słupsk - Góra Chełmska

Aktualności

Konferencja - dzień pierwszy

Sie 01

Maryja uczy nas odważnie iść przez życie.

Witajcie, Drodzy! Witam Was bardzo serdecznie!

Pierwsze rozważanie na pielgrzymkowej drodze. Drodze trochę wyjątkowej, innej tym razem. Mam nadzieję, że dobrze Wam się idzie z Maryją. Ona nas prowadzi, to Ona jest przewodniczką. I wpatrujemy się w Nią. Widzimy w Niej przykład wiary. Temat tej konferencji brzmi: Maryja uczy nas odważnie iść przez życie.

Kobiety

Chciałbym zacząć od czegoś, co może dla Was będzie inspirujące. Swego czasu wpadła mi w ręce pewna płyta. Byłem jeszcze klerykiem w seminarium. Okładka zwróciła moją uwagę. Zaciśnięte ramię z opaską Polski Walczącej, z tzw. parasolem. To było żeńskie ramię, ale mocno zaciśnięte. Tytuł płyty: Panny Wyklęte. Piosenki na niej opowiadają o losach dziewcząt, kobiet, które walczyły w czasie wojny i potem po wojnie stały się ofiarami systemu, na który one nie mogły się zgodzić i na które ten system nie mógł się zgodzić. To już dobrze znacie. Historia stara się nam to odkrywać i pokazywać tych ludzi, Żołnierzy Wyklętych, którzy nieraz ginęli w bestialskich warunkach. Płyta bardzo osobliwa. Teksty momentami aż budzą dreszcze, przynajmniej na moich plecach. Mocno potrafią być wzruszające i dotykają. Spróbujmy się tak nieco przyjrzeć, bo myślę, że to jest ważne, by wejść w tę konferencję lepiej i głębiej.

Podeptana młodość

Młoda dziewczyna, która ma plany, marzenia, która chce prowadzić zwykłe, proste, sielskie życie. Chce mieć przystojnego męża, rodzinę, dom, którym chce się zająć, jakąś pracę… Ma po prostu swoje plany, swoje marzenia. I nagle to wszystko burzy wybuch wojny i konieczność opowiedzenia się, przyjęcia konkretnej postawy. Może przez jakieś czynniki zostaje zaangażowana, może rzeczywiście przez konsekwentny, jasny wybór chce się zaangażować w obronę swojego kraju. Taka młoda osoba nagle staje przed strasznie ciężkimi, trudnymi decyzjami, czasem decyzjami o ludzkim życiu. Od niej ono nieraz zależy, sama ciągle ryzykuje własne. Kobieta, która może się żalić, że te dłonie, które miały dotykać czule, nagle stają się dłońmi, które czasem mordują, które bronią się, które przedzierają się przez zasieki. Usta, twarz – wszystko to, co miało być piękne, staje się oszpecone przez cierpienie wojny, przez ból, przez krzywdę, której ta młoda osoba doświadcza.

Świat stanął na głowie

Ikoną tego czasu jest postać Inki. Danuta Siedzikówna, 17-letnia dziewczyna, która po wojnie, w czasie wakacji trafia do aresztu - 20 lipca 1946 roku, a w sierpniu, po niewyobrażalnych katuszach, zostaje zamordowana. Nikogo nie wydała, a w grypsie zostawiła słowa: „Smutno mi, że muszę umierać. Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba.” I w tym „jak trzeba” mieści się cały bagaż wartości, które wybrała ta dziewczyna, które wybierały te dziewczyny, poświęcając swoją młodość, piękno, urodę, plany, czyli wszystko to, o co dzisiaj świat się bije. One to wszystko stawiały na szali i zwyciężała miłość do Ojczyzny, do Polski. Zwyciężała miłość do ludzi, którzy tworzyli tę Ojczyznę: do krewnych, do bliskich. Jakaś walka o godność człowieka, o wolność. Tak ufamy, że przede wszystkim te wartości przyświecały tym ludziom i widzimy w nich nieraz przykłady heroizmu.

Ojczyzna

Ostatni utwór na tej płycie nosi tytuł Noc. Szczególne wrażenie wywarł na mnie refren:

„Stanę na każde Twoje zawołanie, Polsko,

Po Bogu pierwsza, poza Nim przed Tobą nikt.

Żalisz się, gdy zło wyklina Twoje wierne wojsko,

Upomnisz się jak matka o synów swych.”

Kiedy myślałem o tej piosence utworze, o tym, dlaczego mnie tak wzrusza i dotyka, nagle mnie oświeciło. Spróbujmy zamiast „Polski” wstawić „Maryja”.

 „Stanę na każde Twoje zawołanie, Maryjo.

Po Bogu pierwsza, poza Nim przed tobą nikt.

Żalisz się, odczuwasz ból kiedy zło wyklina twoje wierne wojsko.

 Upomnisz się jak matka o synów swych.”

Myślę, że miłość do Maryi może być dla nas dzisiaj motywacją, żeby znosić cierpienie, żeby przezwyciężać trudności, które są przed nami. Maryja jest naszą ojczyzną, ona jest naszym domem, jest miejscem, gdzie spotykamy Jezusa, On się tam ukrywa - w swoim domu, w łonie Maryi. Ona jest Arką, w którą wchodzimy, chronimy się jak w świątyni. Ona jest naszą ojczyzną. Ona jest tą, która przyjmuje do nieba. Pod Jej płaszczem się chronimy. I Ona jest tą na pewno, która cierpi, gdy widzi, że zło wyklina tych, którzy są wierni, którzy ponoszą cierpienie.

Jak trzeba

Drodzy, to cierpienie jest wielorakie. Ono może wypływać np. z choroby. Dziś właśnie w szczególny sposób polecamy chorych. Cierpienie może też wypływać z grzechów, które się popełnia w wyniku naszej ludzkiej słabości, to np. wyrzuty sumienia czy sytuacje, w które mogliśmy się wplątać przez nasze grzechy. Ale też może być to prześladowanie, które wynika z tego, że chcę być wierny Maryi, chcę być wierny Jej woli, Jej wskazaniom. Chcę iść drogą czystości, jak Ona, i widzę, jak wiele mnie to kosztuje, jak wielkie to jest dla mnie cierpienie. Maryja jest pierwszą Panną Wyklętą, przez wielu przecież wyklinana, wyśmiewana, wyszydzana, odrzucana. Ona jest Tą, która bez wątpienia znosiła i przyjmowała na siebie to ogromne cierpienie związane z wiernością Bogu i Jego słowu. Maryja, która stoi pod krzyżem – klasyczna ikona, ciągle w pełni niezgłębiona – i znosi to cierpienie. Maryja, która zachowała się „jak trzeba”. I dzisiaj, Drodzy, staje przed nami jako wzór i wsparcie, i wartość, dla której warto oddawać życie.

Wchodzę

Możemy się zastanawiać: Jak być takim jak Maryja? Jak naśladować Ją w przezwyciężaniu trudności? Ona je bez wątpienia przezwyciężała, bo to, że nie popełniła grzechu, to jest właśnie przezwyciężanie trudności. Że się nie zlękła demona, nie zlękła słabości, ale szła do przodu. Że nie uległa pokusie demona, który zawsze uderza w to, co nam podpowiada słabość naszej natury. Maryja, od której możemy się uczyć, jak przyjmować i ofiarowywać cierpienie. Ona jest Tą, która swoje cierpienie – cierpiała, patrząc na Syna, umierającego z powodu naszych grzechów – ofiarowuje za nas. Jak czuła, dobra matka. Ona wstawia się za nami cały czas. Drodzy, kiedy chcemy Ją naśladować – zacznijmy od tego, co od nas zależy – od silnego postanowienia, od wykorzystywania tego potencjału naszej siły, którą Bóg w nas złożył. Bóg nie chce wszystkiego za nas zrobić, bo inaczej nie dałby nam naszych naturalnych zdolności. On chce, żebyśmy weszli z Nim we współpracę przez te właśnie zdolności. Przez zdolności naszego rozumu. Przez zdolności podejmowania decyzji, tego, że postanawiam, chcę. Potem przez konsekwentną realizację, przez pewne wybory, które chcę konsekwentnie realizować. To jest coś, co od nas zależy. I kiedy pojawia się trudność, to od Ciebie i ode mnie zależy, czy ja dokonam wyboru: „Wchodzę w to”, czyli „Biorę ten krzyż. Chcę naśladować Ciebie, Maryjo, i wchodzę w tę trudność.” Tę trudność, która wynika z mojej choroby, która wynika z mojej słabości, z mojego grzechu, z prześladowania ze strony innych. Decyzja po prostu, że wchodzę i chcę tego dokonać.

„Się łamiemy”

Założyciel mojego Zgromadzenia, św. Alfons, mocno akcentował postanowienie: „Ja dołożę wszelkich starań, że zawsze, wszędzie będę szerzył Twoją cześć, Maryjo. Będę robił wszystko, aby nie upadać, a jeśli upadnę – aby powstawać.” U niego ciągle to wraca. On zawsze mówił, żeby każdą modlitwę kończyć jakimś drobnym chociaż postanowieniem, żeby podejmować decyzje. A zarazem ten właśnie św. Alfons mówi, że naszym postanowieniom – i to jest właśnie ta druga strona, o której chcę wspomnieć – nie możemy do końca ufać. Dlaczego? Bo jesteśmy po prostu słabi, bo się łamiemy, bo nasza wola nie jest doskonała. Nie jest taka jak wola Jezusa. I tutaj jest właśnie miejsce na zawierzenie siebie i oddanie w ręce Pana Boga, w ręce Matki Bożej. Święty Ignacy ujął to w prostych słowach: „Pracuj tak, jakby wszystko zależało od ciebie, ale módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga.” I to są właśnie te dwa akcenty. Kiedy chcę realizować moje postanowienia, żyję tak, jakby to wszystko rzeczywiście zależało ode mnie, i dokładam wszelkich starań. I Kochani, ja wiem, że to jest trudne, ale myślę, że stąd wynika heroizm tych wszystkich wielkich dziewczyn, o których wspominałem na początku, i stąd wynika heroizm Maryi. To jest heroizm, Kochani, na który nas stać, naprawdę nas stać. Marię Magdalenę było stać, a miała siedem złych duchów. Dobrego Łotra było stać na ten heroizm w ostatniej chwili, wypowiedział słowa, zawołał głośno – naraził się.

Wojowniczka

Mamy w sobie potencjał, siłę, ale zarazem nic nie możemy bez Jezusa uczynić. Kiedy klękam do modlitwy, mówię: „Panie, Ty wiesz, że bez Ciebie niczego nie mogę uczynić. Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia.” Ostatni przykład, który może nam pomóc zobaczyć w Maryi wzór przezwyciężania trudności, wchodzenia w cierpienie i ofiarowywania go, kojarzy mi się z tekstem z Godzinek: „Judyt wojująca, od niewoli okrutnej lud swój ratująca.” Tytułowa bohaterka Księgi Judyty buntuje się wobec postawy starszych, którzy chcą oddać świątynię, oddać Jerozolimę pogańskim najeźdźcom, obcym. Nie ufają Bożej Opatrzności, zwątpili. A Judyta, uniżając się przed Panem Bogiem, pokłada w Nim całą nadzieję, napomina innych: „Zwątpiliście w Bożą Opatrzność, a Bogu trzeba zaufać!”

„Oczekując od Niego wybawienia, wzywajmy pomocy dla nas od Niego, a On wysłucha naszego głosu, jeżeli Mu się to spodoba” (Jdt 8, 17).

Judyta woła pokornie. Woła z serca, jak kobieta, która – jak jest napisane w Księdze Judyty – posypuje głowę popiołem, zakłada wór pokutny(por. Jdt 9, 1), czyli uniża się, w skrusze staje przed Bogiem: „Wszystko od Ciebie zależy, ale ja ufam, że z Tobą się to dokona.” I potem jest ta śliczna jej modlitwa:

„Albowiem nie w ilości jest Twoja siła ani panowanie Twoje nie zależy od mocnych,
lecz Ty jesteś Bogiem pokornych, wspomożycielem uciśnionych, opiekunem słabych, obrońcą odrzuconych i wybawcą tych, co utracili nadzieję. I spraw, aby cały naród i każde pokolenie poznało i wiedziało, że Ty jesteś Bogiem, Bogiem wszelkiej potęgi i mocy, i że nie ma nikogo innego prócz Ciebie, kto by bronił ludu izraelskiego” (Jdt 9, 11. 14).

Boskie wi-fi

Drodzy, to jest wołanie, do którego nas zaprasza Maryja pośród cierpień i trudności. To jest postawa: znosić trudności, przeciwności, wchodzić w nie odważnie, dlatego że ufam Bogu i Jego Opatrzności, a nie dlatego, że ja jestem bogiem. Wiem. kto jest Bogiem, ale wiem też, że mam w sobie tę zdolność, te naturalną siłę, którą On we mnie włożył, naturalną i nadprzyrodzoną. I wchodzę tam, ale w pełnej zależności od mojego Ojca i Stwórcy. Jakby będąc podpięty, jakby będąc na takim łączu bluetooth czy na takim wi-fi z Panem Bogiem. Mam ten zasięg i ufam, że On tego nie zerwie, że mogę iść i wchodzę. Dlatego wchodzę odważnie i myślę, że to przyjmowanie i ofiarowywanie cierpienia, którym może być nasza choroba, nasze grzechy, nasze pokusy i zmaganie się w pokusach, wątpliwości – przyjmowanie ich i ofiarowywanie, tak jak Maryja, to jest postawa –  widzimy w Judycie – która jest takim po prostu wchodzeniem w trud i cierpienie. Nie jest biernością, ale zdawaniem się na Boga i prośbą skierowaną do Niego, żeby On z tego trudu i z tej walki przywrócił nadzieję. Żeby wsparł słabych, żeby mi dodał nadziei, żeby mnie przez to przeprowadził.

Nieść krzyż

Nie chcę, Drodzy, żeby to brzmiało jak jakaś mowa motywacyjna. Sam się o tym przekonuję, że mamy takie dwie pokusy – albo liczyć tylko na swoje siły, albo wszystko zrzucać na Boga. Jedno i drugie jest niebezpieczną skrajnością. Bóg nam daje zdolności i siły, aby podjąć pewne postanowienia, wyzwania i je konsekwentnie realizować, a zarazem zaprasza nas do całkowitego zaufania i powierzenia się w tych podjętych postanowieniach. Drodzy, na koniec postanówmy sobie: „Dziś wchodzę w ten dzień i przyjmuję te zadania, które mi, Boże, dajesz i przez nie chcę Ci oddawać chwałę. Chcę podjąć te zadania i obowiązki, to cierpienie i trud, który dźwigam dziś, spowodowany moją chorobą albo moim grzechem, albo moimi wątpliwościami, albo pokusami czy jakimś prześladowaniem, z którym się zmagam. Ty, Maryjo, bądź moją opiekunką i przeprowadź mnie, wstaw się za mną, upomnij się o mnie jak matka o swoje dziecko, bo ja chcę stanąć zawsze na Twoje zawołanie, Maryjo, robić wszystko, co Syn mi powie. Po Bogu pierwsza, poza Nim przed Tobą nikt Maryjo. Amen.

 

o. Tymoteusz Macioszek CSsR

 Nagranie konferencji:  

https://www.youtube.com/watch?v=Pgs9Cec_vog


 

© Piesza Pielgrzymka diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej
wykonanie:strony internetowe słupsk