Piesza Pielgrzymka Miłosierdzia Pielgrzymka Rowerowa Piesza Pielgrzymka Miastko - Sianowo Piesza Pielgrzymka Świętych Gór Piesza Pielgrzymka Słupsk - Góra Chełmska

Aktualności

Dzień 12. Działoszyn – Kłobuck

Sie 12

Czas na odpowiedź

Droga naszej duchowej pielgrzymki powoli dobiega końca. Nieuchronnie wiedzie to nas do podjęcia decyzji – czy tegoroczne duchowe pielgrzymowanie skończy się jedynie miłą refleksją: „jak pięknie było w życiu Maryi i jakby mogłoby być w moim życiu”, czy jednak– jak zachęcał papież Franciszek – wstanę z mojej życiowej kanapy i ruszę w drogę wiary. Cały dialog Maryi z Aniołem Gabrielem prowadził Ją do wolnej decyzji – Maryja musiała wybrać. Biblia podaje: Na to rzekła Maryja: «Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!»(Łk 1, 38). 

Wszystkie poprzednie rozważania, te jedenaście dni prowadzą także i Ciebie do dzisiejszego dnia – Twojej odpowiedzi na to, co zaproponował Ci Bóg. Poznałeś propozycję Boga. Można skończyć jedynie na tej wiedzy. Ale dziś czas zastanowić się nad tym, jaką odpowiedź dajesz Bogu. Maryja powiedziała Bogu słynne fiat (czyt. fijat) – niech tak będzie, niech mi się stanie, tak, Amen, zrób to. To piękny przykład dla Twojej odpowiedzi. To właściwa odpowiedź człowieka wierzącego na propozycje, jakie składa Bóg. Pięknie by było, gdyby pierwszym słowem, jakiego używamy, poznając wolę Boga, było moje fiat, moje amen. Gdy słyszę słowa Ewangelii, naukę Kościoła – bym mówił: Niech tak się stanie, chcę tego!

Moja zgoda nie jest oczywiście wyrazem tego, że sam dam radę, potrafię, ale raczej chcę, by tak się stało w moim życiu, chcę, byś to zrobił Boże, przyjmuję to, idę za tym.

Tak naprawdę każdy dzień naszego życia wyraża moją odpowiedź dla Boga. Codziennie moje życie – słowa, zachowanie, to co robię, o co się troszczę, co chronię, a co poświęcam, na czym spędzam mój czas – wyraża, czy idę za słowem Boga, jak Maryja, czy jednak odpowiadam „nie dziś”. Św. Augustyn pisał –raz wybrawszy, ciągle wybierać muszę. Każdego dnia podejmuję decyzję – czy mając życie od Ducha, do Ducha się też stosuję (por. Ga 5,25), czy postępuję jak wrogowie krzyża Chrystusowego (…). Ich losem - zagłada, ich bogiem - brzuch, a chwała - w tym, czego winni się wstydzić. To ci, których dążenia są przyziemne (por. Flp 3,18-19).

Wierząc, że nasza ojczyzna jest w niebie (Flp 3,20), zastanów się, jaką Ty dziś dajesz odpowiedź Bogu.

Przypomnij sobie słowa papieża Franciszka do młodych: Z pewnością dla wielu łatwiej i korzystniej jest mieć młodych ludzi ogłupiałych i otumanionych, mylących szczęście z kanapą; dla wielu okazuje się to wygodniejsze, niż posiadanie młodych bystrych, pragnących odpowiedzieć na wszystkie aspiracje serca. Pytam was: czy chce być ospali, ogłupiali, otumanieni? Czy chcecie, żeby inni decydowali o waszej przyszłości? Czy chcecie być wolni? Rozbudzeni? Walczyć o waszą przyszłość?

Zadanie serca:

Postaraj się o chwilę samotności i zastanów się wówczas nad powyższymi słowami papieża Franciszka.

Konferencja (Ks. Piotr Skiba)

Wierzę w życie wieczne

Kilka lat temu na jednym z internetowych portali katolickich napotkałem badania religijności Polaków przeprowadzone na 1000-osobowej grupie mieszkańców naszego kraju. Oprócz pytań odnoszących się do istnienia Boga zostały postawione również te, które dotyczyły życia po śmierci. Mimo silnego przekonania Polaków o istnieniu Boga i dość powszechnego, religijnego obchodzenia Wielkanocy, a więc tajemnicy zmartwychwstania Chrystusa, tylko nieco ponad jedna trzecia respondentów (36%) sądzi, że, zgodnie z nauką Kościoła, po śmierci trafimy do nieba, piekła lub czyśćca. Nieliczni badani byli pewni, że wszyscy pójdą do nieba. Stosunkowo najbardziej sceptyczni pozostają nasi rodacy w kwestii wiary w piekło. W jego istnienie wierzy 56% badanych, w tym tylko 25% zdecydowanie. Dość popularna w społeczeństwie jest opinia, że śmierć wprawdzie nie jest końcem, ale trudno przewidzieć, co po niej nastąpi. Tego typu niepewność ujawnia jedna trzecia ogółu respondentów (31%). Co czternasty (7%) wyraża wątpliwość co do samej egzystencji po śmierci, bez względu na jej charakter, a 18% sądzi, że śmierć jest końcem i nic po niej nie następuje. Ciekawe jest również przyjmowanie aspektów sprzecznych z wiarą chrześcijańską, jak np. wierzenie w reinkarnację, którą uznaje ok. 30 % badanych.

Badania są tylko badaniami i wszystkiego nie powiedzą, ale z pewnością ukazują, że w Polsce, także wśród katolików uczęszczających na niedzielną Mszę i wyznających głośno Credo, pojawia się problem z uznaniem za prawdę tego, co Kościół od zawsze naucza na temat życia po śmierci. Credo chrześcijańskie – wyznanie wiary w Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego oraz w Jego stwórcze, zbawcze i uświęcające działanie – osiąga punkt kulminacyjny w głoszeniu zmartwychwstania umarłych na końcu czasów oraz życia wiecznego. Po tym, jak rozważaliśmy nad tematem wiary w zmartwychwstanie ciał, podejmiemy ostatni aspekt Credo, dotyczący wiary w życie wieczne, czy jak mówimy w żywot wieczny. Pielgrzymka jest dobrym czasem, by zatrzymać się nad tą tematyką, pomyśleć o swojej wierze w życie wieczne. Często nasze ziemskie życie porównujemy do pielgrzymki. Pielgrzymka bowiem to podróż o charakterze religijnym do miejsca uważanego za święte, w którym wędrujący, czyli pielgrzym, spodziewa się spotkania z Bogiem. Pielgrzymka stanowi zatem odzwierciedlenie ludzkiego życia, które jest nieustannym wędrowaniem z tej ziemi, gdzie nie mamy trwałego mieszkania, do celu, którym jest niebo – wieczne przebywanie z Bogiem. Trzeba podkreślić, że „wieczność” w Piśmie Świętym należy do atrybutów Boga. Tylko On jest wieczny, czyli bezgraniczny, człowiek jest wielorako ograniczony. Mieć życie wieczne znaczy więc mieć udział w pełni życia samego Boga.

Pomostem między doczesnością a wiecznością jest moment śmierci człowieka. Całe ludzkie życie to zmierzanie krok po kroku do śmierci. Jest to jedyne wydarzenie w ludzkim życiu, w które nikt nie wątpi, ale którego także nie uniknie, pozostaje tylko pytanie: kiedy to nastąpi? Warto przy tym podkreślić, że nasza wiara czy nauczanie Kościoła nie zajmują się określaniem momentu śmierci człowieka, uznając, że to zadanie należy do nauki, zwłaszcza biologii i medycyny. Przyjmujemy zaś, że śmierć człowieka jest rozdzieleniem jego duszy i ciała. Ciało człowieka ulega niszczeniu, podczas gdy jego dusza idzie na spotkanie z Bogiem, trwając w oczekiwaniu na zmartwychwstanie – ponowne zjednoczenie ze swym uwielbionym ciałem, o czym była mowa w poprzedniej konferencji. W chwili śmierci zatem dusza nieśmiertelna  człowieka spotyka się z Chrystusem. Wtedy dokonuje się sąd szczegółowy, podczas którego każdy zostanie oświecony przez Boga, dzięki czemu wyraźnie zobaczy swoje dobre i złe czyny dokonane za życia i otrzyma wieczną zapłatę. Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele, złe lub dobre (2 Kor 5,10), jak czytamy w Katechizmie Kościoła Katolickiego:

Każdy człowiek w swojej nieśmiertelnej duszy otrzymuje zaraz po śmierci wieczną zapłatę na sądzie szczegółowym, który polega na odniesieniu jego życia do Chrystusa i albo dokonuje się przez oczyszczenie, albo otwiera bezpośrednio wejście do szczęścia nieba, albo stanowi bezpośrednio potępienie na wieki (KKK 1022).

Nauczanie Kościoła oparte na Piśmie Świętym oraz objawienia i doświadczenia osób, którym Bóg pozwolił dotknąć tej tajemnicy, przekazują nam prawdę, że niebo jest pełnią szczęścia, czyściec – stanem oczyszczającego cierpienia w oczekiwaniu nieba, a piekło – przerażającą rzeczywistością wiecznego potępienia. Piekło, niebo, czyściec to tajemnice, o których mówi nam wiara i Objawienie, rozum niewiele ma do powiedzenia na ten temat. Trudno mu przyjąć prawdę o nieśmiertelności człowieka, a co dopiero o perspektywie wiecznego życia z całym jego bogactwem. Na jedno jednak rozum przystaje bardzo chętnie, na potrzebę nagrody i kary pośmiertnej. Domaga się tego zwykłe poczucie sprawiedliwości moralnej. Ponieważ każdy człowiek i każda społeczność odwołuje się do sprawiedliwości, wiedząc, że na ziemi o pełnej sprawiedliwości nie może być mowy, ostateczne uzasadnienie każdego wyroku widzi w czystej sprawiedliwości, która nastąpi kiedyś przed obliczem Boga. Tak więc objawiona prawda o wiecznej szczęśliwości dla uczciwych i wiecznej udręce dla nieprawych harmonizuje ze zwykłym, ludzkim poczuciem sprawiedliwości. Z perspektywy nieba i piekła ludzkie czyny nabierają niezwykle wielkiej wartości – wiecznej wartości.

Wracając do wiary i tego, co naucza Kościół, stanem, do którego dążymy jako ziemscy pielgrzymi, jest niebo. Ci, którzy w chwili śmierci będą w stanie łaski uświęcającej, a więc będą mieli czyste serca, dojrzałe do miłości, bez  żadnego grzechu, pójdą od razu do nieba. Niebo jest szczęśliwą wspólnotą wszystkich, którzy są doskonale zjednoczeni z Chrystusem, żyją z Nim na zawsze, uczestnicząc w życiu i miłości Trójcy Świętej, razem z aniołami i wszystkimi świętymi. W niebie zostaną zaspokojone wszystkie nasze najgłębsze pragnienia i dążenia; jest tam pełnia szczęścia, które trwa wiecznie. Ci zaś, którzy umierają w łasce i przyjaźni z Bogiem, ale nie są jeszcze całkowicie oczyszczeni, chociaż są już pewni swego wiecznego zbawienia przechodzą po śmierci oczyszczenie, by uzyskać świętość konieczną do wejścia do radości nieba (KKK 1030). Stąd też ów stan oczyszczenia Kościół nazywa czyśćcem, w którym, jak czytamy u św. Pawła, człowiek sam wprawdzie ocaleje, lecz tak jakby przez ogień (1 Kor 3,15). Jeżeli więc w momencie śmierci człowiek przyjmie dar Bożego Miłosierdzia, będzie żałował za grzechy, ale konsekwencje jego złego postępowania będą zadawać cierpienie ludziom żyjącym na ziemi i on sam nie będzie ukształtowany w miłości, to będzie go czekał bolesny proces oczyszczania, dojrzewania do miłości w czyśćcu.

          Tych natomiast, którzy w ciągu ziemskiego życia i w chwili śmierci świadomie i dobrowolnie odrzucili miłość i miłosierdzie Boże, czeka wieczność piekła. Tak mówi o tym stanie Katechizm: Umrzeć w grzechu śmiertelnym, nie żałując za niego i nie przyjmując miłosiernej miłości Boga, oznacza pozostać z wolnego wyboru na zawsze oddzielonym od Niego. Ten stan ostatecznego samowykluczenia z jedności z Bogiem i świętymi określa się słowem „piekło” (KKK 1033). Rzeczywistość piekła przedstawił bardzo trafnie średniowieczny poeta Dante Alighieri w znanym dziele Boska komedia. Napis, jaki Dante umieścił nad bramą piekła, mówi sam za siebie: Ty, który wchodzisz, żegnaj się z nadzieją. Piekło zatem to stan, w którym nie ma już nadziei, to wspólnota nieszczęśliwych, którzy swoimi wyborami i postępowaniem za życia mówili „nie” Bogu i bliźniemu i na zawsze pozostaną w swoim wyborze. Trzeba podkreślić to, czego naucza Kościół, że Bóg nie przeznacza nikogo do piekła (KKK 1037). Wręcz przeciwnie: Bóg daje możliwość zbawienia wszystkim ludziom. Tylko od nas zależy, czy z tego skorzystamy. Bóg kocha człowieka tak bardzo, że szanuje jego wolność i to, jak z niej korzysta. Wybór piekła dokonuje się zatem przez dobrowolne odwrócenie się od Boga i trwanie do końca życia w stanie grzechu śmiertelnego. Warto dodać, że Kościół nigdy nikogo nie potępił, nigdy nie przeprowadził procesu, w którym by orzekł, że ktoś zasłużył na piekło i z całą pewnością właśnie tam spędza wieczność. Chociaż nigdy Kościół nie orzekł, że ktoś został potępiony, nie twierdzi też w swoim nauczaniu, że piekło jest puste. Warto czasami zapoznać się z wizjami świętych, chociażby z tym, czego doświadczyła św. Faustyna, opisując w Dzienniczku:

Dziś byłam w przepaściach piekła, wprowadzona przez anioła (…) Piszę o tym z rozkazu Bożego, aby żadna dusza nie wymawiała się, że nie ma piekła, albo tym, że nikt tam nie był i nie wie, jak tam jest. Ja, siostra Faustyna, z rozkazu Bożego byłam w przepaściach piekła na to, aby mówić duszom i świadczyć, że piekło jest (…) To, com napisała, jest słabym cieniem rzeczy, które widziałam. Jedno zauważyłam: że tam jest najwięcej dusz, które nie dowierzały, że jest piekło (Dzienniczek, n. 741).

           Do czego nas, ziemskich pielgrzymów, powinna skłonić wiara w życie wieczne oraz stwierdzenia Pisma Świętego, nauczanie Kościoła czy świadectwa świętych na temat stanów życia po śmierci, w tym piekła? Przede wszystkim jest to wezwanie do odpowiedzialnego, dobrego przeżywania swojej wolności. Wolność to skarb, który otrzymaliśmy od Boga, ale też zadanie, by właściwie owym skarbem zarządzać i wykorzystywać go dla rozwijania siebie w miłości. Jesteśmy wezwani, by odpowiadać na miłość Bożą, objawioną najpełniej w Chrystusie. Stąd najważniejsza jest osobista relacja z Nim, nieustanne dążenie do świętości, unikanie grzechów ciężkich, a jeśli takie się zdarzają, szybki powrót do Boga, do stanu łaski uświęcającej. Wiara w życie wieczne przypomina nam, że nasze „kiedyś”, zależy od naszego „dziś”. Ponieważ nie znamy dnia ani godziny naszej śmierci, musimy w myśl Chrystusowego upomnienia stale czuwać, abyśmy zakończywszy ziemskie pielgrzymowanie, otrzymali nagrodę wiecznego życia w niebie. Wiara w życie wieczne kieruje nasze myśli również ku tym, którzy od nas odeszli, przepełniając nasze serca nadzieją na spotkanie z nimi w przyszłości. Powinno nas to też mobilizować do modlitwy za naszych zmarłych, ofiarowania Eucharystii czy odpustów w ich intencji, nie wiemy przecież, czy już znajdują się w niebie, czy jeszcze w czyśćcu, oczekując na nasze wstawianie się za nimi u miłosiernego Boga. Wiara w życie wieczne napawa nas wreszcie radością, że na końcu czasów nastąpi chwalebny powrót Chrystusa i Królestwo Boże osiągnie swoją pełnię. Wówczas, zjednoczeni z Jezusem, uwielbieni w ciele i duszy, będziemy królować z Nim na zawsze.

Na zakończenie rozważań dotyczących „Wyznania wiary” wypada tylko dodać znane nam słowa: Taka jest nasza wiara, taka jest wiara Kościoła, której wyznawanie jest naszą chlubą w Jezusie Chrystusie, Panu naszym. Amen. 

NOWENNA DO MATKI BOŻEJ CZĘSTOCHOWSKIEJ 

DZIEŃ DZIEWIĄTY

I. Wprowadzenie

W roku 1957 Prymas Polski Kardynał Stefan Wyszyński zabiera do Rzymu wierna kopię Jasnogórskiego Obrazu, przeznaczoną na wędrówkę po całym kraju.

Papież Pius XII uroczyście poświęca ją i błogosławi plan peregrynacji. 26 sierpnia Pani Jasnogórska w swoim nowym, pięknym wizerunku, wychodzi z Jasnej Góry, aby nawiedzić każdą świątynię, aby spojrzeć w ręce każdego Polaka. W każdej parafii obraz przebywa 24 godziny. W tym czasie nieustannie odprawiają się Msze św., trwają adoracje i modlitwy. Ludzie wypraszają u Matki i Królowej niezliczone łaski. Oto jedna z nich, według relacji pewnej kobiety: Dwóch moich braci przestało praktykować. Od kilku lat nie spowiadali się... Błagałam Matkę Boża, by ratowała wiarę moich braci. Chciałam ich przygotować do uroczystości Nawiedzenia, ale bałam się, aby moje namowy nie miały odwrotnego skutku. Tak już nieraz, niestety, bywało. Ufałam, że tym razem Matka Boża przyjdzie mi z pomocą. Razem z kolegami w pracy postanowiliśmy kupić kwiaty dla naszej Matki. Nie było ich na miejscu. Poszłam więc do najstarszego brata i mówię: ponieważ jeździsz do pracy do miasta, musisz mi kupić kwiaty. Zaraz się zainteresował, z jakiej okazji. Odpowiedziałam mu, jak tylko umiałam, o wędrówce Królowej Polski. Zaczął wypytywać o szczegóły. Czułam, że Ona sama mi pomaga. Za kilka dni uklękłam w kościele, aby przyjąć Komunię św. Podnoszę oczy
i widzę naprzeciw obu moich braci, również oczekujących na Pana Jezusa. Wierzę, że to Najświętsza Panna doprowadziła ich do spowiedzi
i widzę naprzeciw obu moich braci, również oczekujących na Pana Jezusa. Wierzę, że to Najświętsza Panna doprowadziła ich do spowiedzi. W roku 1966 Obraz odstawiono na Jasna Górę z nakazem niewywożenia go stamtąd. Nawiedzenie jednak trwa nadal. Płonąca świeca i pusta rama symbolicznie przedstawiają duchową obecność Królowej Narodu. Łaski nawróceń nie są mniejsze. 80 - 90 procent ludzi, czasem wszyscy mieszkańcy danej miejscowości, przystępują do sakramentów świętych. Tak trwa do 18 czerwca 1972 roku. Od tego czasu bez przeszkód Jasnogórska Matka znowu w swoim budzącym zachwyt wizerunku jedna swe dzieci ze swoim Synem. Wędruje ciągle, niestrudzenie po polskich wioskach i miastach. Tymczasem powstają inne kopie Jasnogórskiego Obrazu. Za ich pośrednictwem Królowa Polski pomaga swoim dzieciom w Australii, w Afryce, a także w Ameryce, gdzie wiele polskich parafii, drużyn harcerskich i różnych organizacji polonijnych czci obraz Częstochowskiej Pani. Na szczególną uwagę zasługuje kult Jasnogórskiej Maryi w Amerykańskiej Częstochowie w Doylestown. 

II. Modlitwa dziękczynienia

Za Twoją wędrówkę w Jasnogórskim Obrazie Nawiedzenia - dziękujemy Ci, Najlepsza Matko!

Za wszystkie łaski nawróceń - dziękujemy Ci, Najlepsza Matko!

Za pojednane Małżeństwa - dziękujemy Ci, Najlepsza Matko!

Za radość i zgodę w rodzinach - dziękujemy Ci, Najlepsza Matko!

Za liczne uzdrowienia z chorób i nałogów - dziękujemy Ci, Najlepsza Matko!

Za miłość i pokój między ludźmi - dziękujemy Ci, Najlepsza Matko!

III. Modlitwa prośby

Królowo i Matko nasza, prosimy Cię:

Ojcom, aby byli wierni podjętym obowiązkom - daj łaskę wiary i moc miłości!

Matkom, aby chętnie podejmowały trud macierzyństwa - daj łaskę wiary i moc miłości!

Dzieciom, aby zachowały zawsze czystość i prostotę serca - daj łaskę wiary i moc miłości!

Młodzieży w twórczym wysiłku budowania lepszej przyszłości - daj łaskę wiary i moc miłości!

Samotnym, chorym i opuszczonym - daj łaskę wiary i moc miłości!

Zrozpaczonym, aby nie ulegli nigdy pokusie beznadziejności, ucieczki od życia, smutku - daj łaskę wiary i moc miłości!

IV. Modlitwa czci i miłości

Matko Boga i nasza Królowo, nawiedzająca nasze polskie domy, świątynie i parafie - miłujemy Cię i wysławiamy Ciebie.

Matko, podążająca za swoimi dziećmi do najdalszych zakątków świata, gdzie tylko biją polskie serca - miłujemy Cię i wysławiamy Ciebie.

Matko, która jesteś z nami i przez Twój święty Obraz Jasnogórski wspierasz nas w każdej chwili życia w naszych smutkach, doświadczeniach i radościach - miłujemy Cię i wysławiamy Ciebie.

V. Zakończenie

1 dziesiątek Różańca (albo 3 razy Zdrowaś, Maryjo),

Pod Twoja Obronę.

Modlitwa

Wszechmogący i miłosierny Boże, który w Najświętszej Maryi Pannie przedziwnie ustanowiłeś nieustanną pomoc dla obrony narodu Polskiego, a Jej święty obraz Jasnogórski wsławiłeś niezwykłą czcią ze strony wiernych, spraw łaskawie, abyśmy z taką pomocą, walcząc za życia, w chwili śmierci zdołali odnieść zwycięstwo nad złośliwym wrogiem. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Pieśń: Z dawna Polski Tyś Królową. Apel Jasnogórski.

© Piesza Pielgrzymka diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej
wykonanie:strony internetowe słupsk