Piesza Pielgrzymka Miłosierdzia Pielgrzymka Rowerowa Piesza Pielgrzymka Miastko - Sianowo Piesza Pielgrzymka Świętych Gór Piesza Pielgrzymka Słupsk - Góra Chełmska

Aktualności

Dzień 11. Złoczew – Działoszyn

Sie 11

Jak to się stanie?

Wierny i prawdomówny Bóg złożył Maryi obietnicę. Także i Tobie przez posługę Kościoła oraz przez wiarę, która jest w Twoim sercu, Bóg składa obietnicę. Wydawać by się mogło, że to dla nas niemożliwe, jednak dla Boga nie ma nic niemożliwego. Ale Maryja, wierząca kobieta, doświadcza tych samych ograniczeń co każdy z nas – stawia pytanie: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?


Pewna wątpliwość Maryi, droga jej serca może stać się dla nas umocnieniem – Ona tak jak my nie rozumiała wszystkiego, a gdy poznała obietnicę Boga, nadal trudno było wyobrazić sobie, jak to się może stać. Jednak Maryja z ufnym sercem, wiedząc, Kto do niej mówi, Kto składa obietnicę, na czyjej wierności opiera się wypowiedziane do Niej słowo, pyta pokornie – jak? Jak to może się stać, skoro dla mnie to niemożliwe? I Ty także możesz pytać Boga, jak w moim życiu to się stanie – w życiu wierzącego, ale jednocześnie słabego i grzesznego człowieka. Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię (Łk 1,34-35). Droga wiary Maryi wiodąca przez Jej ludzkie wyobrażenia, pewien lęk, doprowadza w końcu naszą Matkę do ważnego przesłania – to wszystko stanie się mocą Boga, a Ona ma się otworzyć na Boże działanie. Duch Święty jest tym, który nas uzdalnia do tej drogi. To przez działanie Ducha Boża obietnica ma stać się dla nas możliwa, realna.

Jak działa Trzecia Osoba Trójcy Świętej w naszym życiu:

- św. Paweł uczy, że Nikt nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: «Panem jest Jezus» (1 Kor 12,3); ponadto nie tylko sama wiara, ale miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany (Rz 5,5);

- Bóg przemawia do nas przez Pismo Święte, gdyż powstało ono przez to, że kierowani Duchem Świętym mówili od Boga święci ludzie (2 P 1,21);

- nadto daje mi życie Boga – Prawo Ducha, który daje życie w Chrystusie Jezusie, wyzwoliło cię spod prawa grzechu i śmierci (Rz 8,1).

Jak mogę żyć na wieki? List do Rzymian odpowiada: Jeżeli mieszka w was Duch Tego, który Jezusa wskrzesił z martwych, to Ten, co wskrzesił Chrystusa z martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w was swego Ducha (Rz 8,11).

Skoro to wszystko, co obiecuje mi Bóg, ma się dokonać za pomocą Ducha Świętego oraz przez współpracę z Nim, to bardzo ważne jest pytanie, czy ta współpraca jest obecna w moim życiu.

Przyjmujemy Ducha Bożego szczególnie w sakramencie bierzmowania. To tutaj otrzymujemy Jego dary, wyrażamy swoją wolę – chcę, Boże, Twojego Ducha! I Słyszymy słowa: Przyjmij znamię daru Ducha Świętego.

Bardzo ważnym miejscem współpracy z Duchem Świętym jest przyjmowanie sakramentów świętych. W tych konkretnych zewnętrznych znakach On udziela nam życia Bożego przez posługę kapłanów, m.in.: 

- na Mszy Świętej cud przemiany chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa dokonuje się mocą Ducha Świętego (uświęć te dary mocą Twojego Ducha, aby stały się dla nas Ciałem i Krwią)

- w spowiedzi słyszymy słowa: Bóg Ojciec miłosierdzia, który pojednał świat za sobą przez śmierć i zmartwychwstanie swojego Syna i zesłał Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów niech Ci udzieli przebaczenia i pokoju – to mocą Ducha Świętego przez służbę kapłańską otrzymujemy darowanie win i życie Boże w łasce uświęcającej.

Dlatego jeśli dziś chcielibyśmy postawić Panu Bogu pytanie – jakże się to stanie w moim życiu? – trzeba nam usłyszeć odpowiedź: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię.

Zadanie serca:

Zadaj sobie dziś pytanie, na ile jesteś otwarty na przyjęcie Ducha Świętego, który przychodzi do Ciebie w sakramentach w każdą niedzielę, a nawet codziennie.

Konferencja (Ks. Paweł Kowalski)

Wierzę w ciała zmartwychwstanie

1.     Problem

Zazwyczaj ciężko mi wyobrazić swoją przyszłość, jak będę wyglądał, kiedy będę stary a tym bardziej swoją śmierć. A co dopiero jeżeli chodzi o zmartwychwstanie mojego ciała, które z pewnością po śmierci przemieni się w taki sam proch, z jakiego powstało. Być może przy dzisiejszych zaawansowanych technologiach łatwiej jest wyobrazić sobie ciało doskonałe, pozbawione defektów i świetnie zakonserwowane przez różne środki. My to wiemy i potrafimy tak myśleć, nawet kiedy brakuje nam jeszcze konkretnych narzędzi, ale apostołowie i autorzy Ewangelii? Dlatego nie może dziwić nas, że nie poznawali Jezusa po Jego zmartwychwstaniu, pomimo wielkiej bliskości. Najprawdopodobniej nie mogli sobie wyobrazić, jak to możliwe: zmarły człowiek znów żyje?! Dzisiaj też wielu tak myśli, chociaż niby wyobraźni nam nie brakuje.

2.     Wyobrażenia wcześniej

Od początku swojego istnienia człowiek pragnął nieśmiertelności. Zawsze bardzo dziwne wydawało nam się to, że tak wielkie aspiracje, tak potężne zdobycze myślącej, niezależnej istoty nagle zostają przerwane przez ustanie czynności biologicznych. Jednakże wcześniejsze wierzenia w nieśmiertelność wyobrażały ją sobie niezwykle bajkowo. Mity mówiły o wiecznym szczęściu w jakimś pięknym ogrodzie, który jest zaspokojeniem wszelkich pragnień. Wszystko jest tam idealne, ale i wyobrażalne: jaka religia na danym obszarze, taka wizja nieśmiertelności ze swojskimi, lecz przerysowanymi krajobrazami. Nie wytrzymuje to jednak wielu krytyk, ale także tej najciekawszej: a jak mi się to wszystko znudzi? Po co w ogóle umierać, żeby dopiero potem przejść do lepszego świata? Czy to jest w ogóle możliwe?

3.     Tymczasem…

Rozwiązanie jest bardzo proste. Jezus Chrystus przecież zmartwychwstał. On wskrzeszał umarłych. On zmieniał bieg przyrody. Jego widziało po zmartwychwstaniu kilka tysięcy uczniów. Zmartwychwstanie jest zatem możliwe, śmierć nie kończy więc wszystkiego. A my cały czas na szarfach do wieńców piszemy: Ostatnie pożegnanie… Święty Paweł mówi: Dlaczego twierdzą niektórzy spośród was, że nie ma zmartwychwstania? Jeśli nie ma zmartwychwstania, to i Chrystus nie zmartwychwstał. A jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także nasza wiara (1 Kor 15, 12-14). Dzięki temu stwierdzeniu odkrywamy najważniejszą prawdę naszej wiary, chociaż często nieuświadomioną i wyrecytowaną tylko jako przedostatni artykuł w Wierzę w Boga. Tertulian wyraził to stwierdzeniem: Ciało jest podstawą zbawienia, a jaśniej mówiąc, jeżeli nie wierzę w zmartwychwstanie ciała, nie wierzę w Chrystusa. Wszystkie wcześniejsze stwierdzenia naszej wiary nie mają sensu bez tej jednej, nie wierzymy przecież w jakąś bezosobową siłę boską, która może jest albo jej nie ma. Ale wierzymy w naszego Pana, Zmartwychwstałego Chrystusa. On pierwszy pokazał nam, że to wszystko ma sens i wiara to nie tylko dobre uczynki dla mniejszych  i większych podporządkowanych dzieci widzących Bozię z piorunem w ręku na chmurce. Nasza wiara to życie teraz w radości Ewangelii, dające nam czyste i piękne sumienie. To wolność prawdziwego dziecka Bożego, która nigdy się nie skończy, bo zmartwychwstanę. Już teraz przecież spożywam Jego Ciało i Krew, ta Komunia Święta czyni mnie nieśmiertelnym, Jezus naprawdę żyje w moim ciele. Czy mam tego świadomość, kiedy może po raz tysięczny jestem na Mszy św.? Kto spożywa moje Ciało i pije Moją Krew, ma życie wieczne. Może już osłuchałem się z tym zdaniem? Jednakże bez tego nie ma nic. Mogę bardzo skupiać się na modlitwie, gdziekolwiek jestem, być najbardziej wrażliwym człowiekiem na świecie, ale kiedy nie przyjmuję Chrystusa, moja wiara traci sens. Kiedy świadomie i dobrowolnie rezygnuję z sakramentów, rezygnuję nie tylko z życia wiecznego, ale i z samego Chrystusa.

4.     Ja zmartwychwstanę (Jak? Gdzie? Kiedy?)

Jesteśmy zatem przekonani, jako ludzie wierzący i praktykujący, że zmartwychwstaniemy. Co to jednak znaczy? Może to tylko taka przenośnia? Katechizm Kościoła Katolickiego uczy: W śmierci będącej rozdzieleniem duszy i ciała, ciało człowieka ulega zniszczeniu, podczas gdy jego dusza idzie na spotkanie z Bogiem, chociaż trwa w oczekiwaniu na ponowne zjednoczenie ze swoim uwielbionym ciałem. Bóg w swojej wszechmocy przywróci ostatecznie naszym ciałom niezniszczalne życie, jednocząc je z naszymi duszami mocą Zmartwychwstania Jezusa. Przekonaliśmy się więc, że nasze ciało, podobnie jak ciało Pana Jezusa, będzie uwielbione i niezniszczalne. To znaczy jakie? Czy po zmartwychwstaniu będę wyglądał tak, jak wyglądałem zaraz przed śmiercią? Czy może będę miał, jak uczy święty Augustyn, około trzydzieści trzy lata - na wzór Jezusa, a może też wygładzone zmarszczki i świetną sylwetkę? Na te pytania, niestety, nie odpowiada Pismo Święte i oficjalna nauka Kościoła. Na pewno zostaniemy wskrzeszeni w naszych własnych ciałach, ale w jakim stanie? Wiemy tylko, że ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg dla tych, którzy wierzą (1 Kor 2,9). Wszystko więc będzie o wiele wspanialsze od najwspanialszych naszych wyobrażeń.

Zmartwychwstanie, według Biblii, będzie dotyczyć wszystkich ludzi, dobrych i złych. Pan Bóg w swojej wszechmocy każdego obdarzy życiem, ale jak to technicznie będzie wyglądało, przekracza nasze wyobrażenia. Zresztą, czy ograniczanie działania Boga tylko do naszej wyobraźni nie jest ograniczaniem horyzontów? Dajmy się zaskoczyć. Wiemy tylko, że ostateczne powstanie wszystkich do życia dokona się w czasie powtórnego przyjścia Chrystusa w czasie Apokalipsy, którą nazywamy także Paruzją. Czy miejscem zgromadzenia wszystkich ożywionych będzie biblijna Dolina Gehenny? Pan Bóg wie to najlepiej, a ja żyję z Nim zjednoczony i ciałem, i duszą. A jeżeli moje ciało także należy do Pana, chcę się do tego ciała odnosić z wielkim szacunkiem, bo przecież przebywa w Nim Chrystus. Rozważania o szczegółach zmartwychwstania zostawmy sobie na koniec, ale ten prawdziwy koniec, kiedy Pan Bóg zaskoczy mnie w pełni.

5.     Pozytywna śmierć

O ile możemy zrozumieć, kiedy umiera człowiek starszy i zmęczony życiem, o tyle ciężko jest się pogodzić, kiedy odchodzi człowiek młody, a tym bardziej dziecko. Pytania w stylu: Jak Bóg mógł do tego dopuścić? towarzyszą chrześcijaństwu od zawsze. W dzisiejszych czasach także stanowią pewnego rodzaju słowo klucz dla wielu domorosłych ateistów, którzy istnienie Pana Boga warunkują tylko koniecznością całkowitego usunięcia cierpienia, a tym bardziej cierpienia śmierci. Patrząc na ten problem czysto po ludzku, możliwe jest też rozwiązanie inne od tego, do którego przywykliśmy w naszym myśleniu, kiedy w rozpędzie  widzimy tylko ciemną ścianę śmierci. Zło jest bowiem w pewnym sensie pozorne, wszystko na świecie zmierza w określonym celu, a na lekcjach fizyki od najmłodszych lat uczymy się, że w przyrodzie nic nie ginie, tylko zmienia stan. Kościół podobnie wyraża się o śmierci jako naturalnym procesie naszej natury, ale zniewolenie zniszczeniem ciała tłumaczy zapłatą za grzech. Człowiek z woli Bożej miał nie umierać. Tymczasem śmierć jest naszym ostatnim wrogiem. Nawet gdybyśmy wszystko zrobili w naszym życiu doskonale, to i tak musimy w końcu umrzeć. W dziele zbawienia w całej historii ludzkości pojawił się jednak prawdziwy Bóg- Człowiek, Jezus Chrystus. Sam Stwórca przyjmuje ludzką śmierć i czyni ją błogosławieństwem przez swoje zmartwychwstanie. Czyż Pan Bóg nie ma poczucia humoru?! Śmierć cielesna staje się przejściem do wiecznej szczęśliwości, ciało spokojnie czeka na zmartwychwstanie, a to, co od wieków spędzało sen z powiek filozofom i wyznawcom innych religii, staje się banalnie proste. Nie umrę na zawsze. Nieważne, ile lat będę żył i nie muszę kurczowo trzymać się życia, bo przecież ono cały czas trwa. Kiedy umieram w zjednoczeniu z Chrystusem, zaczynam wieczną „imprezę” w niebie, którą nigdy się nie znudzę. Dopiero dzięki mojej śmierci zobaczę wszystko tak naprawdę, a na razie widzę tylko kilka procent. Wielu świętych, ze świętym Pawłem na czele, chciało jak najszybciej połączyć się z Chrystusem w wieczności.  Jednakże mieli równocześnie pełną świadomość, że Pan Bóg chce, aby zrealizowali swoje życie jak najlepiej. Przypomnienie o śmierci ma być tylko przynagleniem do lepszego życia. Każdy dzień się liczy. Nie siedzę biernie i nie czekam, aż życie samo przeleci albo szybko przyjdzie śmierć. Codziennie cieszę się, że nie umrę i dzięki temu żyję naprawdę. Dla mnie nigdy nie przyjdzie taki moment, że zostało mi już mało czasu i za chwilę trzeba zwijać manatki. Nawet ostatniego dnia życia stuletniego staruszka jego dusza jest młoda. Żyje się dzisiaj i umiera się dzisiaj. Nieprzypadkowo w Liturgii Godzin, czyli modlitwie brewiarzowej, cały Kościół powtarza na końcu dnia słowa proroka Symeona: Teraz, o Panie, pozwól odejść swemu słudze w pokoju, bo moje oczy ujrzały twoje zbawienie…(Łk 2, 29-30) Symeon wypowiedział te słowa, kiedy rodzice przynieśli małego Jezusa do świątyni i wziął Go w ramiona, a wiedział, że Pan Bóg pozwoli mu przed śmiercią zobaczyć Zbawiciela. Czy dzisiaj, kiedy położę się spać, mogę powtórzyć te słowa i utożsamić się z nimi? Zależy, czy przyjąłem Pana Jezusa do swojego ciała i swojej duszy. Dzisiaj, o tej właśnie godzinie, mam być przygotowany, że umrę. Nie dlatego, że się boję, jak to będzie. Chcę tylko zawsze, gdy będę patrzał

w lustrze w swoje oczy, które podobno są zwierciadłem duszy, widzieć prawdziwe szczęście. Tylko dzisiaj. Ktoś zapyta: A nie płakałbyś, gdyby umarł ktoś bardzo tobie bliski? Filozofia filozofią, wiara wiarą, ale życie? Uczucia to stały motyw naszego bycia i na pewno by zadziałały. Bo się przywiązałem, bo kochałem, bo będzie pusto. Ktoś przejdzie ode mnie na drugą stronę, ale przecież wieczne „dzisiaj” trwa. Chrystus jest w mojej duszy zawsze, tak jak w duszy każdego, kto wierzy, w niebie czy na ziemi. Nie naszym jednak zadaniem jest wyjaśnianie „obcowania świętych”, bo to było wcześniej. My zakończmy świetną radą Tomasza a Kempis, autora dzieła pt. O naśladowaniu Chrystusa: Jeśli miałbyś czyste sumienie, nie bałbyś się bardzo śmierci. Lepiej jest unikać grzechu, niż uciekać przed śmiercią. Jeśli dziś nie jesteś gotowy, czy będziesz gotowy jutro?

NOWENNA DO MATKI BOŻEJ CZĘSTOCHOWSKIEJ

DZIEŃ ÓSMY

I. Wprowadzenie

Po I wojnie światowej w wyzwolonej Polsce cześć dla Królowej Jasnogórskiej jeszcze bardziej wzrasta i staje się powszechna. Do Niej dążą liczne pielgrzymki

ze wszystkich zakątków kraju. Przybywają kobiety, aby dziękować za dar wolności, przynoszą Matce Bożej berło i jabłko - insygnia władzy królewskiej. W roku 1936
20 tysięcy studentów składa Jasnogórskiej Pani akademickie ślubowanie wiernej służby Bogu i Ojczyźnie. W dwa lata później 100 tysięcy młodzieży ze wszystkich diecezji staje w barwnych strojach ludowych przed tronem Królowej Narodu. Przybywają też niezliczone organizacje, cechy rzemieślnicze, ugrupowania społeczne. Wota wiszące na ścianach kaplicy opowiadają historię tych spontanicznych pielgrzymek. Po II wojnie światowej Kościół w Polsce znowu szuka pomocy u Matki Najświętszej na Jasnej Górze.
8 września 1946 r. Kardynał Prymas August Hlond na Jasnej Górze wspólnie ze wszystkimi biskupami polskimi, w obecności miliona wiernych, powierza cały kraj Niepokalanemu Sercu Matki Boga i Królowej Polski. W roku 1956 w 300 - lecie ślubów Jana Kazimierza półtoramilionowa rzesza przedstawicieli Narodu składa jasnogórskie śluby wierności swojej Królowej i Jej Boskiemu Synowi. W roku 1966 przeżywaliśmy głośne na całym świecie i obchodzone na różnych kontynentach Milenium - Tysiąclecie wiary Narodu. Trzeci maja w Częstochowie, w święto Jasnogórskiej Królowej, Polska oddaje się w macierzyńska niewolę Maryi za Kościół Powszechny. Papież Paweł VI stwierdza: Jest to akt najwyższej pobożności. Nie mogliście nic lepszego uczynić. Jasna Góra w czasach obecnych jest duchową stolicą Narodu. Tu kilka razy do roku gromadzi się cały Episkopat. Tu corocznie przybywają pielgrzymki różnych zawodów ze wszystkich krańców naszej Ojczyzny: lekarze, pielęgniarki, nauczyciele, studenci, maturzyści, są też i grupy stanowe: kobiety, dziewczęta, mężczyźni o młodzież męska. Co roku na 15 sierpnia garną się do Częstochowy piesze rzesze pielgrzymów. Droga ich niekiedy sięga 300 km. W roku 1976 w pieszej pielgrzymce warszawskiej przybyło na Jasna Górę 18 tysięcy pątników. Większość z nich stanowiła młodzież, w tym także akademicka. Na Jasna Górę przyjeżdżają też gromadki naszej Polonii zagranicznej, najczęściej z USA, a także pielgrzymki obcokrajowców, zwłaszcza Słowaków, Francuzów, Włochów, Węgrów i Niemców. W dni świąteczne można zaobserwować niekończące się kolejki ludzi czekających na spowiedź przy kilkudziesięciu konfesjonałach. W ciągu roku OO. Paulini rozdają około miliona Komunii św. Fakty te świadczą, że Sanktuarium Jasnogórskie jest ośrodkiem przemiany życia, nieustannie bijącym źródłem łask. Jak w wiekach poprzednich naszej historii, tak i obecnie im bardziej zwracamy się do swojej Matki i Królowej, tym większe otrzymujemy dobrodziejstwa.

II. Modlitwa dziękczynienia

Za to, że stale pociągasz nas ku sobie i kierujesz naszym życiem - dziękujemy Ci, Królowo Polski!

Za to, że w Twym Jasnogórskim Sanktuarium jednoczysz nas z Synem Swoim - dziękujemy Ci, Królowo Polski!

Za to, że od wieków jesteś wzorem polskich kobiet i uczysz je macierzyńskiej mądrości, godności i dobroci - dziękujemy Ci, Królowo Polski!

Za to, że dla młodych pokoleń jesteś niezawodnym Drogowskazem ku Chrystusowi - dziękujemy Ci, Królowo Polski!

Za to, że bramy Twego Jasnogórskiego Sanktuarium otwarte są dla wszystkich - dziękujemy Ci, Królowo Pol

III. Modlitwa przeproszenia

Za grzechy niewiary i obojętności dla Twego Syna - przepraszamy Cię, Matko nasza Jasnogórska.

Za tych, którzy odstąpili od wiary w Syna Twego i podejmują najstraszliwsza walkę, walkę z Bogiem i Kościołem Chrystusowym - przepraszamy Cię, Matko nasza Jasnogórska.

Za tych, którzy odrzucają Cię, Matko, odmawiają Ci czci i miłości, a nawet bluźnią przeciwko Tobie - przepraszamy Cię, Matko nasza Jasnogórska.

Za niedotrzymywanie Ślubów składanych Tobie przez Naród polski w ciągu dziejów i w czasach obecnych - przepraszamy Cię, Matko nasza Jasnogórska.

Za to, że postępowanie nasze tak często nie jest zgodne z wiarą świętą i godnością dziecka Polskiego Narodu, za grzechy przeciwko życiu, za pijaństwo, egoizm, lekkomyślność, zazdrość, niezgodę społeczną i rozwiązłość - przepraszamy Cię, Matko Jasnogórska.

Za każdy dzień przeżyty z dala od miłości i łaski Twojego Syna, za każde zaniedbanie w stosunku do najbliższych braci naszych - przepraszamy Cię, Matko Jasnogórska.

IV. Modlitwa czci i miłości

Matko nieustannie czekająca na każde z Twych dzieci - miłujemy Cię i wysławiamy Ciebie.

Matko, wspierająca nas w trudnej ziemskiej wędrówce do Ojca Niebieskiego - miłujemy Cię i wysławiamy Ciebie.

Wychowawczyni Syna Bożego, która macierzyńską troską otaczasz naszą młodzież i dzieci - miłujemy Cię i wysławiamy Ciebie.

V. Zakończenie

1 dziesiątek Różańca (albo 3 razy Zdrowaś, Maryjo),

Pod Twoją Obronę.

Modlitwa

Wszechmogący i miłosierny Boże, który w Najświętszej Maryi Pannie przedziwnie ustanowiłeś nieustanną pomoc dla obrony Narodu Polskiego, a Jej święty Obraz Jasnogórski wsławiłeś niezwykłą czcią ze strony wiernych, spraw łaskawie, abyśmy z taką pomocą, walcząc za życia, w chwili śmierci zdołali odnieść zwycięstwo nad złośliwym wrogiem. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Pieśń: Z dawna Polski Tyś Królową. Apel Jasnogórski.


© Piesza Pielgrzymka diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej
wykonanie:strony internetowe słupsk