Piesza Pielgrzymka Miłosierdzia Pielgrzymka Rowerowa Piesza Pielgrzymka Miastko - Sianowo Piesza Pielgrzymka Świętych Gór Piesza Pielgrzymka Słupsk - Góra Chełmska

Aktualności

Dzień 10. Błaszki – Złoczew

Sie 10

Kto to obiecuje?

W dzisiejszym świecie zasypywani jesteśmy różnymi obietnicami. Reklamy obiecują szczęście, politycy dobrobyt… Ale w tym wszystkim często widzimy, że złożenie obietnicy nie zawsze wiąże się z pragnieniem jej wypełnienia. Niekiedy znajdziemy w reklamach znaną zapewne nam wszystkim „gwiazdkę” *, która odsyła nas do bardzo drobnego druku, który wyjaśnia nam, że „nie dotyczy” wielu sytuacji.

Pojawia się wówczas rozczarowanie, zawód. To trudne doświadczenie. Bywa, że zbyt wiele rozczarowań w naszym życiu możemy przerzucić na naszą relację do Pana Boga – skoro tak wiele osób nas zawiodło, skoro tak wiele osób nie dotrzymało słowa, „a miało być tak pięknie”, to nie warto inwestować całego swojego życia w wypełnienie Słowa Boga. Pięknie byłoby mieć to wszystko, co zapowiada Kościół, ale mi wystarczy to, co mam – chcę spokoju, bezpieczeństwa w moim domu, zgody, zabezpieczenia materialnego. A zbawienie i życie wieczne? Może, przy okazji, kiedyś.

Obietnicę, którą poznajemy przez nauczanie Kościoła, składa nam sam Bóg. Zatem jej wypełnienie nie opiera się na ufności do spotkanego przez nas człowieka, ufności jedynie do papieża, biskupa czy księdza. Przyjęcie Słowa Bożego to przyjęcie obietnicy samego Ojca, Syna i Ducha Świętego. Czy zatem obietnica Boga jest warta tylko tyle, co inne ludzkie obietnice?

W liście do Hebrajczyków czytamy: Dlatego Bóg, pragnąc okazać ponad wszelką miarę dziedzicom obietnicy niezmienność swego postanowienia, wzmocnił je przysięgą, abyśmy przez dwie rzeczy niezmienne, co do których niemożliwe jest, by skłamał Bóg, mieli trwałą pociechę, my, którzyśmy się uciekli do uchwycenia zaofiarowanej nadziei (Hbr 6,17-18). Św. Paweł pisze: Wierny jest Bóg, który powołał nas do wspólnoty z Synem swoim Jezusem Chrystusem, Panem naszym (1 Kor 1,9) oraz Wierny jest Ten, który was wzywa: On też tego dokona (1 Tes 5, 24).

Czy wierzę w Boga, czy wierzę także Bogu?

Zadanie serca:

Na modlitwie odpowiedz na pytanie: czy ufasz Bogu? Czy jesteś gotów złożyć swój los w Jego ręce?

Konferencja (Ks. Jan Wojtczak)

Wierzę w grzechów odpuszczenie

Bóg Ojciec miłosierdzia, który pojednał świat ze sobą przez śmierć i zmartwychwstanie swojego Syna i zesłał Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów, niech Ci udzieli przebaczenia i pokoju przez posługę Kościoła. I ja odpuszczam tobie grzechy w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.

Powyższe słowa wypowiadane przez kapłana, ilekroć dokonuje się odpuszczenie grzechów, wprowadzają nas tajemnicę sakramentu pokuty i pojednania, a zarazem pomagają nam choć po trosze ją zrozumieć.

Kolejny artykuł katolickiego credo jest wyznaniem wiary w odpuszczenie naszych grzechów. Tę ogromną władzę otrzymali od Jezusa już apostołowie, gdy objawił im się po zmartwychwstaniu: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (J 20, 22-23). Tymi słowami zostali powołani apostołowie i ich następcy, nie tylko do rozgrzeszania z grzechów, lecz by głosili przebaczenie Boże wysłużone nam przez Chrystusa i wzywali do nawrócenia i wiary.

Formuła rozgrzeszenia posiada wyjątkową treść teologiczną. Wskazuje najpierw, iż pojednanie przychodzi od Boga, Ojca miłosierdzia. Podkreśla związek pojednania grzesznika z misterium paschalnym Chrystusa, a więc Jego męką, śmiercią i zmartwychwstaniem. Dalej uwydatnia rolę Ducha Świętego i kościelny, wspólnotowy aspekt sakramentu. Formuła rozgrzeszenia nie tylko przywołuje Osoby Trójcy Świętej, ale i ich działanie. Wszystko zaczyna się w Ojcu, który jest początkiem i Tym, który działa przez swojego Syna, aby wzbudzić współpracę człowieka z Duchem Świętym.

Kościół otrzymał więc klucze Królestwa niebieskiego, aby dusze, które umarły na skutek grzechów, ożywiał do życia z Chrystusem. Jak oddzielony od Boga popełnionym przez siebie grzechem pierworodnym człowiek nie był w stanie sam, przez swój „nowy” sposób myślenia, zespolić się z boskim strumieniem życia, lecz potrzebował zstąpienia na ziemię Syna Bożego, tak obecnie człowiek odcięty przez swój grzech od Bożej miłości zdany jest na sakramentalne, zbawcze działanie Boga.

Jak naświetlają nam to słowa rozgrzeszenia, miłosierdzie wypływa z samego wnętrza Trójcy Przenajświętszej, będąc odblaskiem miłosnej relacji między Boskimi Osobami. Od Ojca, przez Syna, w Duchu Świętym. Nie ma innego sposobu działania Boga i nie ma innej drogi odpowiadania na Boże działanie jak przez Chrystusa, w Jego Świętym Duchu. W swoim przedziwnym zamyśle Bóg postanowił posłużyć się Kościołem, Ekklesią, świętą Wspólnotą zwołaną w Jego imieniu, aby stała się narzędziem zbawienia, a tu konkretnie miejscem i przestrzenią darowania odpuszczenia wszystkich grzechów.

Sakrament pokuty przyjmowany przez pojedynczego chrześcijanina i sprawowany w najbardziej kameralnych i intymnych warunkach jest wydarzeniem liturgicznym, a więc społeczną służbą Bogu – wydarzeniem angażującym cały Kościół, nie umniejszając dyskrecji i tajemnicy pozostającej pomiędzy grzesznikiem a Bogiem. Sakrament ten zatem stanowi przeżycie dla całego człowieka, także w jego społecznych relacjach. Nie jest tylko troską o własne zbawienie, lecz pozwala żyć w przestrzeni przebaczenia, która jest darem Bożej miłości.

Rodzący się dopiero starożytny Kościół stanął wobec trudnego problemu, jakim był fakt, że po otrzymaniu chrztu zmazującego wszystkie grzechy – notabene odkładanego często na ostatnie chwile życia – ludzie ponownie popadali w ciężkie przewinienia. Kościół nie wiedział, co zrobić z „grzesznikami” – którymi przecież byli wszyscy. Niewystarczalność chrztu, niewystarczająca łaska ochraniająca przed popadnięciem w kolejne grzechy rodziła konsternację i niezliczone pytania młodej wspólnoty Kościoła.

Szybko pojawiło się przekonanie o uwalniającej mocy pokuty jako sposobu życia mającego podrzucać ostatnią deskę ratunku. Możliwa tylko jeden raz w życiu pokuta kościelna zaczynała się potajemnym wyznaniem przed biskupem grzechu (należącego do kategorii grzechów ciężkich, tj. apostazji, cudzołóstwa, zabójstwa), przyjęciem do stanu pokutników, ustaleniem zobowiązań pokutnych i wykluczeniem z udziału w Eucharystii, a zwłaszcza w Komunii św. Z kolejnymi dziesięcioleciami Kościół odkrywał swoją grzeszną naturę, przez co malał rygoryzm wobec własnych jego członków – pokutników, ograniczając znacznie okres pokuty. Już od V w. włączenie w stan pokutników miało miejsce na początku Wielkiego Postu, zaś ich pojednanie ze wspólnotą dokonywało się przed biskupem w Wielki Czwartek. Rozgrzeszenie było odkładane aż do chwili odpokutowania dokonanych przewinień. Jednak dyskryminujące ciężary nałożonych zobowiązań nie pomagały odkryć tożsamości człowieka odkupionego, a prowadziły do przekonania, iż to przez swoje pokutne czyny i własny wysiłek człowiek owo zbawienie osiąga.

Nowa forma pokuty, jako spowiedź indywidualna, zadomowiła się na skutek ruchu monastycznego praktykującego indywidualne kierownictwo duchowe. Zaś chwilę później, w VI w., Kościół irlandzko-celtycki rozpowszechnił spowiedź uszną z pokutą nadawaną indywidualnie, aż wreszcie po reformie karolińskiej zaczęto nie wiązać odpuszczenia grzechów z odbytą pokutą, a rozgrzeszano zaraz po wyznaniu grzechów.

          Ostatnie, już współczesne zmiany, dokonane na skutek wydarzeń eklezjalnych w XX wieku, położyły większy nacisk na pojednanie niż na samą pokutę. Wydawało się, że słowo pokuta nie w pełni oddaje sens sakramentu nawrócenia po chrzcie świętym. Sakrament pokuty i pojednania, jak dziś mówimy, jest w swej istocie pojednaniem grzesznika z Bogiem, ale także i całym Ludem Bożym.

Powyższe podejście Kościoła do grzechu i niebagatelizowanie go miało swoje źródło w skutkach, jakie Kościół dostrzegał, a jakie grzech wyrządzał w życiu chrześcijanina. Wraz z odnową duchową chrześcijaństwa grzech śmiertelny ze swoim zerwaniem więzi z Bogiem, obrazą Boga, wydaniem siebie w moc diabła, utratą łaski uświęcającej oraz odrzuceniem cnót: wiary, nadziei i miłości, osłabieniem wrażliwości sumienia i woli, zaciemnieniem rozumu i zaciągnięciem winy wobec Boga, zaczął znikać z pierwszego planu, a na drodze do świętości zaczęto wyraźniej widzieć skutki również grzechów powszednich, tj.: osłabienie miłości, zmniejszenie tempa w dążeniu do Boga, utratę części łaski i zasług zdobytych przed Bogiem, trudność w zdobywaniu cnót, a przede wszystkim zadatek i grunt pod grzechy ciężkie.

Wiernie prawdę o pojednawczej naturze sakramentu pokuty i pojednania przekazuje św. Paweł, zwracając się do gminy chrześcijan w Koryncie: Wszystko zaś to pochodzi od Boga, który pojednał nas ze sobą przez Chrystusa i zlecił nam posługę jednania. Albowiem w Chrystusie Bóg jednał ze sobą świat, nie poczytując ludziom ich grzechów, nam zaś przekazując słowo jednania. Tak więc w imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień (2 Kor 5, 18-20). Pojednanie, do którego jesteśmy wezwani, uwypukla tu uprzedzającą miłość Boga, który przychodzi do człowieka z przebaczeniem, a z drugiej strony odpowiedź człowieka przyjmującego tę miłość i wyrażającego ją poprzez osobistą metanoię, czyli nawrócenie, zmianę myślenia z ludzkiego, światowego, na Boże, nadprzyrodzone.

Osobistą spowiedź traktujemy jako akt kultu, gdyż stanowi on celebrację misterium paschalnego – zbawczego czynu Jezusa Chrystusa, który w najdoskonalszy sposób uwielbia Boga. Celebracja tego sakramentu jest zatem przejawem uwielbienia Boga, gdyż pozwala uznać Jego wszechmoc i miłosierdzie.

Sakrament pokuty i pojednania wywiera wymierne skutki w życiu chrześcijanina. Przede wszystkim niesie on odpuszczenie grzechów, przywraca łaską uświęcającą (obecność Boga w duszy człowieka) i ją pomnaża; rozwija dary Ducha Świętego oraz daje ukojenie sumieniu, darząc szczęściem i radością. Wszystkie te aspekty odzwierciedlają nowe odrodzenie, czy wręcz stworzenie, albowiem stan człowieka po spowiedzi jest jak ten po chrzcie świętym zmazującym wszystkie grzechy. Łaska sakramentalna pomaga odczytywać wolę Boga i wierniej iść za Nim. Sprawia, iż odnajdujemy właściwy sens naszego życia i dodaje ochoty oddawania Bogu należnej czci. Jako sakrament uzdrowienia będzie interweniował w sprawie dolegliwości duchowych, a za Bożym przyzwoleniem nawet w sprawie tych cielesnych, nie wyłączając fizycznych uzdrowień i zranień psychicznych. Boża łaska jest nieprzewidywalna, zwłaszcza wtedy, gdy nie stawia się jej granic.

Dziś tak często podnosi się larum dotyczące kapłańskiego pośrednictwa w jednaniu osoby penitenta z Bogiem i Kościołem. Coraz częściej kwestionuje się konieczność dokonywania sakramentalnego nawrócenia przez posługę kapłana. Jednak nie ma innej drogi. Jedynym możliwym sposobem odpuszczenia grzechów jest z woli Jezusa, oprócz przyjęcia chrztu św., sakramentalna i szczera spowiedź wobec wyświęconego kapłana.

Rolą kapłana w znaczeniu teologicznym jest dokonanie osądu nad czynami penitenta, udzielenie właściwej rady, nadanie zbawiennej, proporcjonalnej i stosownej pokuty – mającej pomóc przywrócić, podważony grzechem, ład – oraz udzielenie rozgrzeszenia. Kapłan nie może nigdy odmówić udzielenia rozgrzeszenia, gdy są spełnione konieczne warunki, ponieważ ksiądz jest tylko sługą Bożego miłosierdzia i nie działa w swoim własnym imieniu, ale z mandatu Bożego. Z punktu widzenia psychologii wskazuje się, iż człowiek powracający do Boga potrzebuje „pomocnej dłoni” drugiego człowieka, który w nie  mniejszym stopniu doświadcza grzechu i upadków w swoim życiu, bliżej rozumiejąc kondycję klękającego przed nim penitenta.

Boże miłosierdzie nie zna granic i jeśli tylko powierzymy mu nasze słabości, możemy z całą pewnością liczyć, iż przez rozgrzeszenie dokona się całkowite oczyszczenie z naszych grzechów.  Najczęściej najsurowszymi sędziami jesteśmy my sami wobec siebie i nawet, po oddaniu naszych grzechów w spowiedzi, wspominamy je, powracamy do nich w myślach i nie możemy sobie wybaczyć, że je popełniliśmy. Dla Boga z kolei temat grzechu z chwilą rozgrzeszenia zostaje ucięty, tak jakby nigdy nie miał miejsca. Bóg nie wraca, nie wypomina i nie rozpamiętuje tego, o czym sam w spowiedzi zechciał zapomnieć – bo miłość nie pamięta złego, jak głosi Hymn o miłości św. Pawła.

Przez pokutę i wyznanie grzechów człowiek unika wszelkiego zakłamania, a możliwość oczyszczenia wprowadza w jego życie ład i harmonię. Pojednanie nie jest wynikiem ludzkich wysiłków, lecz darmowym darem Boga. Stanięcie człowieka wobec dokonanych czynów rozwija poczucie odpowiedzialności, bez której nie istnieje ludzka dojrzałość. Owa dojrzałość pozwala spojrzeć na  grzech nie tylko jako na nieuporządkowanie czy przekroczenie Bożego prawa, ale nade wszystko jako na uderzenie w osobę Boga i relację z Nim.

Żywa i autentyczna wiara w odpuszczenie grzechów w spowiedzi świętej będzie pozwalała docenić to narzędzie przeproszenia Boga za nasze przewinienia i pojednania się z Nim. Każdego dnia będzie pomagała nam dostrzec wyjście z każdej sytuacji, nawet z takiej, z której sami nie dalibyśmy rady wyjść. Z każdym kolejnym powrotem do Boga, przez posługę kapłana, obnażać będzie nas z naszej pychy, a budować cnotę pokory, stawiając nas przed Bogiem i przed nami samymi w prawdziwym świetle. Wiara w skuteczność tego sakramentu otworzy nas na całe mnóstwo łask, którymi Bóg chce grzesznika obdarzyć, nie tylko odpuszczając mu grzechy, ale wspomagając w walce o świętość, zbliżanie się do Niego.

Spowiedź, jako jeden z siedmiu sakramentów świętych, jest podstawowym narzędziem przyjmowania Bożej miłości, która przemienia serce. Regularne przyjmowanie tej miłości w konfesjonale, wsparte częstym przyjmowaniem Eucharystii, stanie się solidnym fundamentem budowania osobistej relacji z Bogiem. Wówczas okaże się, iż ta najważniejsza relacja w moim życiu – relacja z Bogiem – będzie oddziaływała nie tylko na mnie i moje życie, ale na wszystkich i wszystko wokół. To z kolei pozwoli mi odkryć, że jako członek Kościoła, Mistycznego Ciała Chrystusa, stanę się znakiem Bożego, zbawczego działania wobec tych, którzy tego zbawienia i tej Bożej miłości tak bardzo szukają.

Podążając za słowami św. Augustyna, ojca i doktora Kościoła: Gdyby w Kościele nie było odpuszczenia grzechów, nie byłoby żadnej ufności, żadnej nadziei życia przyszłego i wiecznego wyzwolenia, rozniecajmy w naszych sercach ogrom dziękczynienia za ten sakrament, a za każdym naszym odstępstwem od naszego Pana niech biegnie ufne przekonanie, że Boże miłosierdzie wygląda już nas i spieszy w naszą stronę.

NOWENNA DO MATKI BOŻEJ CZĘSTOCHOWSKIEJ

DZIEŃ SIÓDMY

I. Wprowadzenie

W roku 1717 obraz Jasnogórskiej Królowej Polski został

z polecenia papieża Klemensa XI uwieńczony złotymi koronami. Święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, 8 września, wybrano na dzień koronacji.
W uroczystościach brali udział liczni duchowni, wojewodowie, szlachta i prosty lud. Wszystkich około 150 tysięcy. Jedną z wielu łask zanotowanych tego dnia było uzdrowienie studenta z Wielunia. Walenty Habenda musiał przerwać naukę z powodu poważnej choroby strun głosowych. Od 4 lat nie przemówił słowa. Podczas modlitwy o uzdrowienie zawołał nagle: Najświętsza Panno! Od tej chwili mówił już zupełnie normalnie.
Akt koronacji Królowej Polski miał duże znaczenie dla zachowania jedności Narodu, rozdartego w kilkadziesiąt lat później przez trzech zaborców. Polacy przedzierali się przez kordony graniczne, aby siłę i moc wytrwania czerpać przed obliczem Maryi - Królowej tego państwa, które według planów i zamiarów ludzkich już nigdy
nie miało istnieć. Wiedzieli zaborcy o sile spływającej
na Naród z Jasnej Góry. W okresie powstania styczniowego władze carskie uznały Matkę Boską Częstochowską za główna Rewolucjonistkę. Żołnierze carscy - jak mówią kroniki - działając z rozkazu, wojowali z pieśniami, rozstrzeliwali modlitwy, konfiskowali obrazki i medaliki Maryi Jasnogórskiej. Wszelkie jednak prześladowania, z więzieniem i zsyłką włącznie, wzmagały tylko cześć i miłość do Królowej Polski, rozbudzając jednocześnie świadomość narodową. Podobnie działo się w zaborze pruskim. Żadne zaplanowane wynarodowienie nie odnosiło skutku, bo każdy Polak był gorącym czcicielem Najświętszej Panny. Oba te elementy, religijny i narodowy, zespolone
w nabożeństwie do Maryi, Królowej Polski, dały podstawę przyszłej jedności i wolnej Ojczyzny.
i zaborów - dziękujemy Ci, Królowo Polski!
i niedoli - dziękujemy Ci, Królowo Polski!
nad złośliwym wrogiem. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

II. Modlitwa dziękczynienia

Za Twoje macierzyńskie władanie nad nami - dziękujemy Ci, Królowo Polski!

Za Twoja opiekę i pomoc w trudnych latach niewoli

Za to, że zawsze jesteś Tą, która jednoczy Polaków, pomimo wszelkich podziałów, odległości i granic - dziękujemy Ci, Królowo Polski!

Za to, że zawsze jesteś z nami, w okresach powodzenia

III. Modlitwa czci i miłości

Królowo prześladowana przez zaborców na naszej ziemi - miłujemy Cię i wysławiamy Ciebie.

Matko Bolesna stojąca wytrwale pod naszym polskim krzyżem - miłujemy Cię i wysławiamy Ciebie.

Najczulsza Matko wszystkich prześladowanych udręczonych niewolą - miłujemy Cię i wysławiamy Ciebie.

Najlepsza Wspomożycielko, która byłaś szczególnie bliska Narodowi, gdy był opuszczony przez mocarstwa tego świata - miłujemy Cię i wysławiamy Ciebie.

IV. Modlitwa prośby

Gdy popadamy w nieszczęścia na skutek naszych grzechów, spraw, abyśmy nigdy nie utracili wewnętrznej więzi z Tobą, Jasnogórska Królowo Polski - bądź naszą pomocą i naszym ratunkiem!

Gdy wady nasze i słabości zagradzają nam drogę do wewnętrznej wolności w Bogu - bądź naszą pomocą i naszym ratunkiem!

Gdy atakuje nas pokusa materializmu, zła i nienawiści - bądź naszą pomocą i naszym ratunkiem!

Królowo wszystkich Polaków rozrzuconych po całym świecie - bądź naszą pomocą i naszym ratunkiem!

V. Zakończenie

1 dziesiątek Różańca (albo 3 razy Zdrowaś, Maryjo),

Pod Twoja Obronę.

Modlitwa

Wszechmogący i miłosierny Boże, który w Najświętszej Maryi Pannie przedziwnie ustanowiłeś nieustanną pomoc dla obrony Narodu polskiego, a Jej święty Obraz Jasnogórski wsławiłeś niezwykłą czcią ze strony wiernych, spraw łaskawie, abyśmy z taką pomocą, walcząc za życia, w chwili śmierci zdołali odnieść zwycięstwo

Pieśń: Z dawna Polski Tyś Królową. Apel Jasnogórski.


© Piesza Pielgrzymka diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej
wykonanie:strony internetowe słupsk