Piesza Pielgrzymka Miłosierdzia Pielgrzymka Rowerowa Piesza Pielgrzymka Miastko - Sianowo Piesza Pielgrzymka Świętych Gór Piesza Pielgrzymka Słupsk - Góra Chełmska

Aktualności

SPRAWOZDANIE 9 SIERPNIA

Sie 09

Poranne słońce (po nocnej burzy – taka już chyba tradycja tegorocznej pielgrzymki) obudziło wypoczętych pątników, którzy raźno ruszyli w dalszą drogę. Na Mszy św., której tym razem – ze względu na prace remontowe – nie mogliśmy przeżywać pod pięknym, rozłożystym jesionem w Koźminku, ale w niestety bardziej nasłonecznionym miejscu parku, homilię wygłosił ks. Tomasz. Przybliżył nam fascynującą postać patronki dnia Teresy Benedykty od Krzyża – Edyty Stein. Mówił o jej studiach, pracy naukowej, ale podkreślił to, co w życiu Edyty było najważniejsze – dochodzenie do prawdy, dochodzenie do Boga. 

Urodzona w żydowskiej rodzinie z Wrocławia, w bardzo młodym wieku zadeklarowana ateistka, w czasie studiów przekonała się, że nauki przyrodnicze nie są w stanie oddać głębi. Zrozumiała, że drogę do Boga odkrywa się przez własne doświadczenia. Pierwszym istotnym na tej drodze doświadczeniem była śmierć przyjaciela, Augusta, oraz sposób przeżywania żałoby przez jego żonę – bez rozpaczy, z głęboką wiarą. To wydarzenie niech i nas skłoni do refleksji. Świadectwo życia żony Aleksa załamało niewiarę Edyty. Ilu z was, zatroskanych o swoje dzieci czy wnuki, które są daleko od Boga, od Kościoła, dawało swym życiem świadectwo wiary? Edyta Stein pokazała, jak jest droga do wiary – to droga prawdziwości, autentyczności. Nie od razu uwierzyła, najpierw szukała. Dokładnie przeanalizowała brewiarzowe modlitwy, rekolekcje ignacjańskie, przeczytała Pismo św., na pamięć nauczyła się katechizmu, po lekturze pism św. Teresy z Avila powiedziała – to jest prawda. Szczere poszukiwania Boga – to najważniejsze w życiu Edyty Stein. W 1933 r. wstąpiła do Karmelu. Na skutek represji po liście biskupów w Holandii w czasie II wojny światowej Niemcy wraz z innymi Żydami wywieźli ją do Auschwitz. Najwybitniejszy umysł XX w. został zagazowany – powiedział ks. Tomasz. Na koniec zaapelował, byśmy dawali świadectwo swoim życiem, to skuteczniejsze od naszego gadania – podsumował. Natomiast w dziękczynieniu ojciec duchowny zachęcił do refleksji – czego chcesz ode mnie, Panie?

Po Mszy św. mieszkańcy Koźminka, jak co roku, przyjęli nas śniadaniem. Na placu przed kościołem na pielgrzymów czekały stoły pełne smakołyków i kuchnia polowa z gorącą kawą i herbatą. Posileni na duchu i ciele ruszyliśmy w drogę do… następnego poczęstunku . W Stawie przygotowano nam obiad – prawdziwie królewska uczta. Trzeba przyznać, że o pielgrzymów tu dbają i troszczą się o to, by nikt w marszu nie stracił na wadze. Daje się zauważyć - nie tylko w Stawie - że pomidory w tym roku nad wyraz obrodziły, tak że z uzupełnieniem potasu nie mamy najmniejszych problemów. Belgijki w tym roku nie było, i to wcale nie z ociężałości poobiedniej. Park przy kościele jest aktualnie rewitalizowany.

Dzień, jak każdy na pielgrzymce, wypełniony był modlitwą, wspólnym śpiewem, konferencjami. Był to też szósty dzień nowenny.

© Piesza Pielgrzymka diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej
wykonanie:strony internetowe słupsk