Piesza Pielgrzymka Miłosierdzia Pielgrzymka Rowerowa Piesza Pielgrzymka Miastko - Sianowo Piesza Pielgrzymka Świętych Gór Piesza Pielgrzymka Słupsk - Góra Chełmska

Aktualności

Dzień 8. Grodziec – Morawin

Sie 08

Ja nie dam rady

Dotychczasowa droga wiary razem z Maryją może wydawać się o tyle prosta, bo możliwa do wprowadzenia w życie. Usłyszeć Boga można pomyśleć, że to nic wielkiego. Ale kolejny krok może wydawać się nam bardzo trudny. Cała zapowiedź Oto poczniesz i porodzisz(…), Twój Syn będzie wielki, będzie nazwany Synem Najwyższego, Pan Bóg da mu tron(…), będzie panował(…) musi przejść teraz przez serce i rozum Maryi.

Sercem można tego pragnąć, ale rozum podpowiada, że to po prostu niemożliwe. Człowiek nie ma takich zdolności – jak „Panna” (czyt. dziewica) może począć dziecko?! Nawet dzisiaj wielu katolików mówi, że to jest „niemożliwe”, uważając, że narodziny Jezusa z Maryi Dziewicy to tylko takie symboliczne, przenośne mówienie. Jak kobieta może począć dziecko bez udziału mężczyzny? Maryja pełna ludzkich wątpliwości stwierdza: nie znam męża? (Łk 1,34). Stwierdza prosty fakt – nie uczyniłam nic, co mogłoby sprawić poczęcie, dosłownie tłumacząc, moglibyśmy powiedzieć: nie współżyłam. Jak to zatem ma się stać? My także, patrząc na nasze zdolności, dostrzegając ograniczenia natury, słabości, grzechy, historię naszego życia, moglibyśmy powiedzieć – to pięknie tak pomyśleć, że Słowo Boże mogłoby stać się faktem w moim życiu, pięknie byłoby tak żyć…, ale jestem tylko człowiekiem, jestem grzeszny, jestem słaby, nie jestem święty. Może nawet kilka razy próbowałem i „MNIE się” nie udało. Biblia pokazuje nam wiele podobnych historii, gdy ludzie zaproszeni przez Boga do drogi wiary borykali się ze swoim rozumem i ludzkimi ograniczeniami – czy to w ogóle jest możliwe? Na przykład Abraham w podeszłym wieku, mając niepłodną żonę posuniętą w latach, usłyszał słowa od anioła: O tej porze za rok znów wrócę do ciebie, twoja zaś żona Sara będzie miała wtedy syna (Rdz 18,10).  Sara, żona Abrahama, śmiała się, gdy to usłyszała. Abraham uwierzył! Sara stała się brzemienną i urodziła sędziwemu Abrahamowi syna w tym właśnie czasie, jaki Bóg wyznaczył (Rdz 21,2). Mogło się to wszystko wydawać śmieszne, a jednak stało się prawdziwe. Podobnie było z Mojżeszem, gdy Bóg go powołał: Idź przeto teraz, oto posyłam cię do faraona, i wyprowadź mój lud, Izraelitów, z Egiptu (Wj 3,10) – jeden człowiek, nic nieznaczący, ma stanąć przed wielkim faraonem i wyprowadzić lud z niewoli. Dlatego Mojżesz jasno stwierdza: Kimże jestem, bym miał iść do faraona i wyprowadzić Izraelitów z Egiptu? (Wj 3,11). Ostatecznie Mojżesz uwierzył! Podobnie było z Jairem, który prosił Jezusa o uzdrowienie ciężko chorej córki – gdy szli do domu, ludzie donieśli: Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela? Lecz Jezus, słysząc, co mówiono, rzekł przełożonemu synagogi: «Nie bój się, wierz tylko!» (Mk 5,35-36). Jair uwierzył! Można mnożyć te przykłady, przywołując obraz Piotra wędrującego po jeziorze, wskrzeszenia Łazarza, rozmnożenia chlebów… Sedno jednak w tym, że każdy człowiek wierzący staje przed dylematem – czy naprawdę uwierzę, że wbrew mojej niezdolności dla Boga wszystko jest możliwe.

Zadanie serca:

Staraj się od dzisiaj często modlić w ciągu dnia aktem strzelistym: „Jezu, ufam Tobie”.

Konferencja (ks. Dawid Andryszczak)

Wierzę w Ducha Świętego

 Myślę, że w każdą niedzielę, a może nawet częściej, wypowiadasz słowa: Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca i Syna pochodzi, który z Ojcem i Synem wspólnie odbiera chwałę, który mówił przez Proroków. Wierzę w Ducha Świętego… czyli w Kogo? Co wiesz o Trzeciej Osobie Trójcy świętej? Czy można się przyjaźnić z Tym, o którym wielu teologów mówiło, że to „Bóg Nieznany”?

Chciałbym, żeby tym rozważaniom przewodziła bł. Mariam od Jezusa Ukrzyżowanego, karmelitanka bosa, znana jako Mała Arabka (1846—1878), w której życiu i zmaganiach asystował Duch Święty. Gdy siostry pytały, jak On wygląda, żachnęła się: Aniołowie nie mogą nadać Mu kształtu, a ja, nicość, proch, mogłabym Mu go nadać! Nie widzimy Go nigdy takim, jaki jest!. — Dlaczego? — zapytano znowu — co mamy na oczach? — Zasłonę pychy — powiedziała.

Nasza Błogosławiona często widziała Go przy sobie w postaci srebrzystej gołębicy, lśniącej w słońcu Bożej Prawdy, gdyż Duch jest Świętą Przejrzystością. Zwróćcie się do ognistej gołębicy, do Ducha Świętego, który wszystkiemu daje natchnienie... — zachęcała swe siostry. To zwrócenie jest duchową opcją, a „duchowe” zaczyna znaczyć coś rozstrzygającego. Dziś, szczególnie kiedy wzmaga się wielość pytań i wiele sił chce zachwiać pewność wiary, potrzebny jest nam Duch Święty. Dziś człowiek wyraźnie nie radzi sobie z procesami, które dokonują się w świecie, czuje się zagubiony, porzucony, zapomniany, lekceważony. Wiele rzeczy napawa lękiem.

Dlaczego? Dlaczego potrzebujemy Ducha Świętego? Po pierwsze dlatego, że Duch Święty zawsze przychodzi do człowieka, gdy ten poczuje i wypowie swoją słabość. On przychodzi po to, aby dać życie. Duch Święty często ukazuje się w znaku wody. Tak jak woda daje życie roślinom i zwierzętom, tak Duch przychodzi i ożywia tych, którzy są jakby umarli. Najpierw Duch pomaga przejść człowiekowi z życia naturalnego do życia duchowego. Kiedy zaczynasz się modlić regularnie, czytać Pismo św., zauważasz po pewnym czasie, że masz więcej pokoju serca, jesteś gorliwszy w praktykach duchowych i potrafisz znosić cierpliwie trudności. To właśnie w Duchu Świętym Ożywiającym jest źródło Twojego nowego sposobu życia. Tak działa Woda, która wytryska z boku Chrystusa.

Po drugie dlatego, że Duch Święty przychodzi także z pomocą wtedy, gdy jesteś już bardzo zniechęcony ciągłym próbowaniem od nowa. Chodzi tu o ciągłe próby powstawania z tego samego grzechu, próby przebaczania drugiej osobie jej wad i złych czynów oraz próby doskonalenia i wierności w modlitwie. Chrześcijanin często zaraz po nawróceniu jest bardzo gorliwy, cieszy się z każdej modlitwy, jest lepszy dla innych, bardziej cierpliwy. Jednak wraz z upływem czasu wszystko staje się takie powszednie, a sam modlący się ulega smutkowi, że wszystko się zatrzymało albo nawet idzie w złym kierunku. Wtedy właśnie proś Ducha Świętego, aby pomógł ci to wszystko rozjaśnić. Duch Święty podpowie wtedy, że jesteś bardzo blisko Jezusa, że tak właśnie idzie się Jego śladami. Doświadczysz oświecenia i umocnienia. Wielkopolski kaznodzieja z początków XX w., ks. Józef Stagraczyński, tak nawoływał swoich: Przed tym wielkim gościem z nieba zamykasz drzwi, a otwierasz je nawet najpodlejszemu grzechowi: co za głupota, co za złość! Wyrzuć grzech, a Duch Święty zaraz wstąpi, a z nim nowe zajaśnieje życie dla duszy. Dotąd dusza twoja umarłą, próżna i pusta jako pustynia, i nie ma w niej nic, co by się Bogu podobało. Gdy Duch Święty wstąpi, dusza stanie się płodną i rodzajną – dziś grzesznik i potępieniec – z pomocą Ducha Świętego możesz zostać świętym.

Po trzecie dlatego, że Duch Święty jest również przyjacielem chrześcijanina w każdych trudnych czasach dla Ciebie i dla Kościoła, kiedy nawet możesz myśleć, że Bóg jest gdzieś daleko i nie reaguje. Takich sytuacji możesz doświadczać jako cząstka społeczeństwa, ale też osobiście. Wydaje ci się wtedy, że wokół jest bardzo ciemno. Gdy w Twoim wnętrzu gromadzą się jakby ciemne chmury, gdy wpadasz w smutek i przerażenie światem lub sobą, wołaj do Ducha Świętego. Gdy media, jakieś grupy ludzi, opcje polityczne bądź kulturowe chcą zachwiać pewność Twojej drogi w Kościele, to wzywaj Ducha Świętego, jak Mała Arabka. W innych czasach też było trudno. 14 listopada 1871 r. Mała Arabka napisała: Dziś rano cierpiałam, ponieważ nie czułam Boga. Wydawało mi się, że moje serce było jakby z żelaza. Nie mogłam myśleć o Bogu, wezwałam Ducha Świętego i powiedziałam: „To Ty dajesz nam poznać Chrystusa. Apostołowie pozostawali długo razem z Nim, nie rozumiejąc Go, ale jedna kropla Ciebie wystarczyła, by Go zrozumieli. I Ty również sprawisz, że ja także Go zrozumiem”.

Mała kropla światła i miłości od Ducha Świętego sprawia, że człowiek przechodzi od nierozumienia do rozumienia Chrystusa, tego, czym jest Kościół i jakie procesy zachodzą w świecie. Pośród sączących się kropel i strumieni znaków zapytania spróbuj dać zdecydowane pierwszeństwo świętej kropli Ducha, która nasącza umysł świeżością spojrzenia. Pamiętaj, że kropla od Ducha Świętego wywodzi się z poszczególnych kropel miłości ofiarowanych przez Chrystusa podczas agonii, kropel Krwi. Starotestamentalny Hiob pocieszał się, że wielki jest Bóg, choć nieznany... On krople wody podnosi..., one płyną z nieba wysoko, obficie spływają na ludzi (Hi 36, 26—28).Natomiast wielkopolski kaznodzieja przekonywał, że kropelka pociechy od Ducha Świętego nieraz potrzebniejsza niżeli kęs chleba. A gdzież ją znajdziesz, jeżeli ludzie nie chcą lub nie mogą pocieszyć, gdy niebo naokół czarnymi chmury pokryte? Gdy ci najbardziej będzie potrzeba pociechy, wtedy doświadczysz, jak mało u ludzi miłości – zbędą cię obojętnym słowem, radzi, że sobie wnet pójdziesz precz. Nie wyżalaj się zbytnio ludziom, ale zwróć się do Ducha Świętego, a gdy jego mieć będziesz w sercu, pociechy ci nie zabraknie. Niejeden, gdy przyjdzie nań trochę utrapienia, trochę upokorzenia, trochę przeciwności, taki smutny, taki zafrasowany, taki niespokojny, taki zrozpaczony! Całemu światu chciałby opowiedzieć, co go to boli, co mu dolega. Jak żebrak ostatni żebrze dla siebie odrobiny współczucia. Smutna to rzecz – bo Ducha Świętego nie ma w tobie, a nieszczęśliwość twoja bez końca. A czemuż to zamykasz drzwi serca temu Duchowi Świętemu? „Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną” (Ap. 3, 20).

Mała Arabka uważa, że ludzie zaniedbują ważne nabożeństwo do Ducha Świętego i dlatego są w błędzie oraz rozterce, nie mają pokoju i światła. Aby opuścić przestrzeń rozterki, należy zwracać się często do Ducha Świętego, zapraszać Go, przywoływać, a nawet uparcie „trzymać się” Go, słowem — zbratać się z Nim. Świetnie by było, gdyby wierzący nie mieli odwagi nic zrobić bez Jego asystencji. Aby nie pobłądzić i nie wpaść w sidła misternie zastawiane przez współczesność, trzeba częstego wołania Ducha. Nasza przyjaciółka, błogosławiona Mariam ,uczy nas, jak przyoblec pragnienia w słowa:

„Przyjdź, moje pocieszenie, przyjdź, moja radości, przyjdź, mój pokoju, moja siło, moje światło. Przyjdź i oświeć mnie, abym znalazła źródło, z którego powinnam się napić. Kropla Ciebie wystarczy mi, byś pokazał mi Jezusa takim, jakim jest. Jezus powiedział, że Ty pójdziesz do nieuczonych. Jestem pierwszą z nieuczonych. 

Nie proszę Cię ani o inną wiedzę, ani o inne poznanie, jak tylko o mądrość odnalezienia Jezusa i o mądrość trwania przy Nim”. I poczułam w sercu lekko rozpalone żelazo. Duch Święty niczego mi nie odmawia.
Miłości Boża, pochłoń mnie.
Po prawdziwej drodze prowadź mnie.
Maryjo, Matko moja, spójrz na mnie.
Z Jezusem błogosław mi.
Od wszelkiego zła,
Od wszelkiego złudzenia,
Od wszelkiego niebezpieczeństwa,
zachowaj mnie! Amen.

Co zrobić, żeby zaprzyjaźnić się z Duchem Świętym i odkrywać osobiście, jak wielka jest Jego moc? Najpierw podejmij odważną walkę z każdym grzechem. Wypowiedz mu wojnę! Zrób mocne postanowienie poprawy przy pomocy Pana Boga, pójdź, wyznaj swoje grzechy, a potem rozmawiaj z Duchem Świętym o nowej drodze, którą wybrałeś. Poproś, aby Duch Święty ogarnął Ciebie, aby wszedł we wszystkie przestrzenie życia, uzdrowił to, co słabe i umocnił to co dobre. Postaraj się o regularną, codzienną rozmowę z Bogiem. Mów wtedy także do Ducha Świętego jak do przyjaciela. Włącz w swoją modlitwę osobistą lekturę Pisma świętego, którego Autorem jest właśnie On.

I najważniejsze. Na początku Twojej drogi do zażyłości z Duchem Świętym po prostu zapragnij niebieskiej rosy Ducha. Prorocy ze Starego Testamentu obiecują, że będzie jej wiele: Oto nadejdą dni — wyrocznia Pana — gdy będzie postępował żniwiarz zaraz za oraczem, a depczący winogrona za siejącym ziarno; z gór moszcz spływać będzie kroplami, a wszystkie pagórki będą nim opływać (Am 9, 13).

Może warto w czasie drogi, gdy pokonujesz kolejne kilometry, wołać do Ducha Świętego, by Ciebie ogarnął. Kiedy trudno jest Ci się modlić, wołaj do Niego, aby to On był autorem Twojej modlitwy. Kiedy wszystkie trudności zewnętrzne i wewnętrzne mówią Ci, żeby zrezygnować z drogi, błagaj Ducha Świętego, aby Ciebie ogarnął i rozpalił, a wtedy wszystko zrobisz z miłości. Spróbuj modlić się tymi słowami:

Duchu Święty, natchnij mnie.

Najlepiej jest, gdy prywatne, osobiste przyzywanie Ducha Świętego nabiera pełni w powadze liturgii i nabożeństwie. Oznacza to przede wszystkim, że Duch gromadzi Kościół, który się wspólnie modli. Jednoczy wiernych wokół kapłanów i wokół Chrystusa. Wolą Ducha Świętego jest nasze wspólne zgromadzenie się wokół Stołu Słowa i Chleba, dlatego staraj się w jak największym skupieniu przeżywać każdą Mszę św. w tych dniach pielgrzymkowych. Wtedy najbardziej działa Duch!

I jeszcze jedno. Duch, który od Ojca i Syna pochodzi, jest samą Miłością. On pomaga kochać tak, jak Jezus kochał, czyli aż do ofiary z siebie. Nie dziw się, że czasami nie masz siły kochać swoich bliskich, ukochaną osobę czy współbrata lub współsiostrę we wspólnocie. Módl się raczej do Ducha Świętego, aby Cię uzdalniał i wyzwalał z egoizmu. Miłujcie się wzajemnie tak jak Ja Was umiłowałem.

Maryjo, Jasnogórska Pani, Oblubienico Ducha Świętego, umocnij moją wiarę, że Duch Święty posłany od Ojca i Syna prowadzi mnie przez życie, dotyka, oświeca, pomaga mi się modlić i miłować moich braci!

NOWENNA DO MATKI BOŻEJ CZĘSTOCHOWSKIEJ

DZIEŃ PIATY

I. Wprowadzenie

1 kwietnia 1656 roku Jan Kazimierz w katedrze lwowskiej złożył swoją koronę przed obrazem Bogurodzicy i ślubował wiekopomnymi słowami: Wielka Boga - Człowieka Matko, Ja, Jan Kazimierz, za zmiłowaniem Syna Twojego Króla Królów... i Twoim miłosierdziem król... Ciebie za Patronkę moja i za Królową państw moich obieram.... Król, legalna i oficjalna władza Rzeczypospolitej, składa losy państwa w ręce Matki Boga po wszystkie czasy jako wieczystej Królowej. Za zezwoleniem obecnego w czasie ślubów legata papieskiego, biskupa Vidoniego, wezwanie: Królowo Korony Polskiej zostaje włączone do Litanii loretańskiej. Jan Kazimierz był przekonany, że Maryja uratowała kraj od nawały szwedzkiej i tylko Ona potrafi obronić naród przed dalszymi najazdami. Przecież król zdawał sobie sprawę, że jemu Polacy mogą odmówić posłuszeństwa, jak to już raz uczynili, natomiast dla obrony Maryi, dla Jej chwały pójdą zawsze i wszędzie, choćby na śmierć. Niechże, więc Ona rządzi i króluje, a on będzie pokornym sługą i narzędziem w Jej dłoniach. Królowa Polski nie zawiodła położonej w Niej ufności. Niemal w każdym stuleciu, w każdym zdarzeniu historycznym możemy dostrzec Jej kierującą rękę. W obecnej dobie jesteśmy również świadkami wyraźnego wpływu Jasnogórskiej Pani na dzieje kraju. W roku 1956 upłynęło 300 lat od ślubów Kazimierzowych. W Polsce w tym czasie narastały trudności dla życia religijnego. Ksiądz Prymas Kardynał Wyszyński i inni Biskupi nie mogli wypełniać swoich obowiązków. Wtedy znowu z Jasnej Góry przyszło światło - natchnienie: Maryja, podobnie jak 300 lat temu, tak i teraz znowu pospieszyła z pomocą. 26 sierpnia, w święto Częstochowskiej Pani, milionowa rzesza wiernych obległa Jasna Górę. Było to oblężenie modlitwy, ofiary i pokuty. Zostały wówczas ponowione śluby Jana Kazimierza. Tym razem Naród przyrzekał wierność matce i Królowej oraz błagał o uwolnienie Księdza Prymasa i o wolność dla całego Kościoła w kraju. Zaledwie dwa miesiące kazała Matka czekać swoim dzieciom na spełnienie ich próśb. W ostatnia sobotę października Kardynał Wyszyński wrócił do Warszawy i objął swoje obowiązki. Dziękując za modlitwy, mówił: "Prosiłem w więzieniu, że jeżeli ma przyjść wyzwolenie, niech przyjdzie przez Matkę Boża, a znakiem tego zwycięstwa będzie Jej dzień i Jej miesiąc. I tak się stało".

II. Modlitwa dziękczynienia

Za to, iż jesteś Królową naszego Narodu - dziękujemy Ci, Matko Boga!

Za łaskę nieustannie trwającego Przymierza naszego Narodu z Tobą, Królowo Polski - dziękujemy Ci, Matko Boga!

Za pokonanie ataków godzących w jedność wiary katolickiej na polskiej ziemi - dziękujemy Ci, Matko Boga!

Za to, że mocą swoją ratujesz wiarę Polonii świata - dziękujemy Ci, Matko Boga!

III. Modlitwa czci i miłości

Wielka Boga - Człowieka Matko, za Twe łaskawe panowanie nad nami - miłujemy Cię i wysławiamy Ciebie.

Dziewico Wspomożycielko, dana na pomoc ku obronie Narodu naszego - miłujemy Cię i wysławiamy Ciebie.

Strażniczko sumienia chrześcijańskiego, która nieustannie pomagasz nam do odnowy życia - miłujemy Cię i wysławiamy Ciebie.

IV. Modlitwa prośby

Matko i Królowo nasza! We wszelkich niebezpieczeństwach, grożących naszej chrześcijańskiej Ojczyźnie - bądź naszą pomocą i naszym ratunkiem!

W nieustannej trosce o zachowanie katolickiego dziedzictwa polskiego - bądź naszą pomocą i naszym ratunkiem!

W zmaganiach o dochowanie wierności Bogu, Krzyżowi i Ewangelii w naszym życiu osobistym, rodzinnym i społecznym - bądź naszą pomocą i naszym ratunkiem! 

W niebezpieczeństwach ulegania nałogom - bądź naszą pomocą i naszym ratunkiem!

V. Zakończenie

1 dziesiątek Różańca (albo 3 razy Zdrowaś, Maryjo),

Pod Twoja Obronę.

Modlitwa

Wszechmogący i miłosierny Boże, który w Najświętszej Maryi Pannie przedziwnie ustanowiłeś nieustanną pomoc dla obrony narodu polskiego, a Jej święty Obraz jasnogórski wsławiłeś niezwykłą czcią ze strony wiernych, spraw łaskawie, abyśmy z taką pomocą, walcząc za życia, w chwili śmierci zdołali odnieść zwycięstwo nad złośliwym wrogiem. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. Amen.

Pieśń: Z dawna Polski Tyś Królową. Apel Jasnogórski.

© Piesza Pielgrzymka diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej
wykonanie:strony internetowe słupsk