Piesza Pielgrzymka Miłosierdzia Pielgrzymka Rowerowa Piesza Pielgrzymka Miastko - Sianowo Piesza Pielgrzymka Świętych Gór Piesza Pielgrzymka Słupsk - Góra Chełmska

Aktualności

Dzień 5. Kłecko – Gniezno – Witkowo

Sie 05

Nie jesteś sam

 Gdy Bóg przemawia do człowieka, nie tylko obdarza go swoją łaską. W scenie zwiastowania słyszymy: Anioł wszedł do Maryi i rzekł: «Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą»

Bóg, przygotowując Maryję na wielki Dar, obdarzył ją swoją łaską. Wiemy już, że nam także Bóg nie żałuje swojej łaski, a nawet z wielu różnych stron pragnie nas nią obdarzać. Ale to nie wszystko. Posłaniec objawia Maryi, że Pan jest z Nią. Otwarcie się na Boże Słowo, przyjęcie Bożej łaski sprawia, że Pan Bóg jest z Maryją. Jeśli zrobisz to samo, może być także z Tobą. Nie jest to Bóg odległy, nieznający realiów życia, zimny, obojętny na los człowieka. Jezus, jak pisze św. Paweł, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi (Flp 2,6-7). Przebywał nie tylko z Apostołami dwa tysiące lat temu, ale mówił do uczniów: Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata (Mt 28, 20). Bóg pragnie stanąć przed człowiekiem i powiedzieć – nie bój się, Ja będę z Tobą. Jego obecność przy nas daje pewność, że nigdy nas nie zostawi, nie porzuci, nie wycofa się. Gdy żyjemy Słowem Bożym i przyjmujemy łaskę Bożą, powinniśmy usłyszeć te słowa osobiście: „Pan z Tobą”. Bóg mówi:Nie opuszczę cię ani pozostawię. Śmiało więc mówić możemy: Pan jest wspomożycielem moim, nie ulęknę się(Hbr 13,5-6). Już w Starym Testamencie Bóg mówił: Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie (Iz 49,15). Bóg nigdy nie porzuca człowieka. W Dzienniczku św. Faustyny Kowalskiej Pan Jezus zwraca się z prośbą: Powiedz grzesznikom, że zawsze czekam na nich, wsłuchuję się w tętno ich serca, kiedy uderzy dla mnie. Napisz, że przemawiam do nich przez wyrzuty sumienia, przez niepowodzenie i cierpienia, przez burze i pioruny, przemawiam przez głos Kościoła. W naszym życiu są i będą momenty trudne, a nawet przerażające, różne duchowe ciemności. Ale gdy „Pan jest Tobą”, możesz powiedzieć słowa Psalmu 23: Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.

Zadanie serca:

Znajdź w Starym Testamencie Księgę Psalmów

i przeczytaj Psalm 23. Postaraj się pomodlić tymi słowami.

Konferencja (Ks. Gracjan Ostrowski)

Zstąpił do piekieł

Są takie miejsca, do których nie lubimy chodzić albo nie chcielibyśmy trafić. Jedni nie lubią chodzić do dentysty, a inni nie chcieliby trafić do więzienia. W tym miejscu można byłoby wymienić całą litanię takich miejsc, a każdy z nas podałby zapewne inne. Jako katolicy pewnie nie chcielibyśmy trafić do piekła. Choć dzisiaj część katolickiego świata podważa istnienie diabła i piekła, a kiedy o tym słyszą, używają argumentacji, że to nie średniowiecze i dziś ludzie się na to nie nabiorą. Dla nas wyznacznikiem jednak nie jest to, co kto sobie myśli, ale słowa Jezusa zawarte w Ewangelii, Pismo Święte i cała tradycja Kościoła katolickiego. A tam mamy jasny i konkretny przekaz, że piekło istnieje. Jest siedzibą Lucyfera, jego aniołów i tych, którzy za życia oddali się w ręce zła i grzechu, znienawidzili prawdę i dobro, i umierając, nie mieli pragnienia serca pojednania z Bogiem i doświadczenia Jego miłosierdzia. Jest to nie miejsce, ale stan, w którym nie ma możliwości oglądania Boga i przebywania z Nim, wieczne potępienie. Stan ciągłej i wiecznej męki, udręczenia, bólu i smutku i tego, co określił sam Pan Jezus w Ewangelii: Idźcie precz ode mnie przeklęci w ogień wieczny przygotowany diabłu i Jego aniołom. Pan Bóg nigdy nie podejmuje decyzji o tym, kto gdzie ma trafić po śmierci, jest to indywidualna i osobista decyzja każdego człowieka w całej historii Jego życia. Decyzja jako pozytywna odpowiedź na Bożą miłość albo negatywna. Wchodźcie przez ciasną bramę! Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują. Ufając, że każdy i każda z nas pragnie świętości i nieba, wyznając wiarę, powtarzamy, że Pan Jezus zstąpił do piekieł. Spróbujmy razem przez chwilę na naszym pielgrzymim szlaku zastanowić się, co powtarzamy i w co wierzymy, wypowiadając te słowa. Na początku miejmy w świadomości, iż mówimy, że Pan Jezus zstąpił do piekieł, a nie piekła. Cofnijmy się do samego początku. Adam i Ewa zgrzeszyli, to był moment, kiedy bramy nieba zamknęły się. I od tego czasu do przyjścia i śmierci Jezusa sporo lat upłynęło, a podczas nich sporo ludzi zmarło. Ich dusze nie mogły trafić w pustkę czy nicość, trafiały więc do krainy umarłych. W Piśmie św. ową krainę określa się jako piekła, Szeol lub Hades (por. Flp 2,10; Dz 2, 24; Ap 1,18; Ef 4,9 ). Ludzie żyjący przed Jezusem żyli podobnie jak my dzisiaj, jedni w sposób godny nieba, inni z kolei w sposób godny potępienia. Jeśli to ziemskie życie było prowadzone w sposób godny przebywania z Bogiem, trafiali właśnie do Szeolu. I tam właśnie znalazły się dusze najbardziej „świętych” patriarchów i proroków, sprawiedliwych,  pragnących Bożej prawdy, tam były także dusze Adama i Ewy. Więc moment śmierci Jezusa na krzyżu nie był momentem końca Jego zbawczej działalności, czyli tej, która chce ludzi doprowadzić do nieba. W momencie śmierci dusza odłączyła się od ciała, ale bóstwo zostało dalej połączone z ciałem i duchem w sposób dla nas po ludzku nie do zrozumienia. Za św. Piotrem z jego pierwszego listu wyznajemy, że Zbawiciel zabity na ciele poszedł ogłosić zbawienie duchom zamkniętym w więzieniu, czyli w otchłani (por. 1 P 3,19) oraz pisze św. Piotr: nawet umarłym głoszono Ewangelię (por. 1 P 4,6).

Podsumowując, kiedy powtarzam owo wyznanie z Credo, że Jezus zstąpił do piekieł, mam na myśli fakt obecności Bożego Ducha Jezusa w krainie umarłych, aby tym świętym duszom objawić Dobrą Nowinę i wprowadzić do nieba. Jezus nie zstąpił do piekieł po to, żeby wyprowadzić potępionych albo żeby zniszczyć piekło, ale żeby wyzwolić z więzienia sprawiedliwych, którzy Go poprzedzili. Piekło nadal pozostaje piekłem. Tutaj trzeba powiedzieć także o tym, że Jezus nie był potępiony. Jezus poszedł obdarzyć życiem wiecznym tych, którzy żyli przed Nim we wszystkich czasach i wszystkich miejscach. Pomocą w próbie zrozumienia tej prawdy wiary może być zatwierdzona przez Kościół lektura bł. Katarzyny Emmerich, która w „Żywocie i męce Jezusa Chrystusa” w bardzo obrazowy sposób opisuje, jak wyglądało zstąpienie Jezusa do piekieł.

Według Katarzyny Emmerich, gdy Jezus skonał na krzyżu, Jego dusza w postaci świetlistej, otoczona aniołami spłynęła do stóp krzyża i wniknęła do świata podziemnego. Zbawiciel, jaśniejący chwałą, prowadzony w tryumfie przez aniołów, udał się do posępnej krainy śmierci. U wejścia do Otchłani Jezus spotkał duszę Dyzmy idącą w towarzystwie aniołów na łono Abrahama, podczas gdy złego łotra gnano do Piekła. Zamieniwszy kilka słów z Dyzmą, Jezus wszedł do tak zwanego Limbus Patrum, gdzie na łonie Abrahama spoczywały dusze sprawiedliwych praojców, potem Jezus wszedł w przestrzeń mglistą, w której znajdowali się pierwsi rodzice, Adam i Ewa, a oni, rozpoznawszy Go, oddali Mu cześć. Błogość niewypowiedziana i szczęśliwość przeniknęła wszystkie te dusze, które otoczyły Zbawiciela, witały Go i cześć Mu oddawały. Niektóre dusze Jezus wysłał na ziemię, aby wstąpiwszy w swe ciała, dały świadectwo o tym, czego dokonał (Mateusz wspomina, że wielu umarłych wyszło z grobów i pojawiło się w Jerozolimie po śmierci Jezusa). Spełniwszy swą powinność, dusze te kładły znowu ciała w ziemię, jak woźny sądowy zdejmuje swój płaszcz urzędowy, spełniwszy rozkazy zwierzchności.

Katarzyna Emmerich opisała barwnie dalszy pochód tryumfalny z Jezusem na czele, aż wreszcie Jezus zbliżył się do jądra przepaści, do samego Piekła, które było jak ogromna, skalna budowla, straszna, czarna, połyskująca metalicznym blaskiem, z olbrzymimi, strasznymi bramami opatrzonymi mnóstwem rygli i zamków. Gdy po zbliżeniu się Jezusa bramy na Jego rozkaz zostały rozwarte na oścież, ukazała się przepaść pełna ohydy, ciemności i okropieństw. Dały się słyszeć przekleństwa, łajania, wycie i jęki. Aniołowie obalili na ziemię diabłów, którzy musieli uczcić Jezusa i uznać Jego władzę. Skrępowanego Lucyfera wrzucili zaś w sam środek ognistej otchłani, aczkolwiek miał być on, według Katarzyny Emmerich, wypuszczony na 50 czy 60 lat przed końcem XX wieku.

Później niezliczone gromady dusz uwolnionych z otchłani i miejsc oczyszczenia Jezus poprowadził w tryumfalnym pochodzie do Nieba. Tak oto zrealizowała się obietnica dana Dyzmie – nie upłynął dzień, a już znajdował się z Chrystusem w Raju, gdzie czekały na nich zastawione stoły niebiańskie przygotowane na ucztę. Błogosławiona Katarzyna widziała też, jak Zbawiciel przed swoim Zmartwychwstaniem odwiedzał różne miejsca kuli ziemskiej (był nawet w morzu), aby niejako uświęcić i oswobodzić wszelakie stworzenie, a wszędzie uciekały przed Nim złe duchy, rzucając się w przepaść.

Dzisiaj dalej i ciągle Bóg chce nas tym życiem wiecznym obdarzyć, kiedy idziemy na pielgrzymim szlaku. Zaprasza nas, a nie zmusza, bo przygotował nam miejsce. Niech ten każdy kolejny krok będzie potwierdzeniem serca, iż chcemy być bliżej Boga, że tak jak teraz razem idziemy, tak z Bożą pomocą dane nam będzie spotkać się w niebie, razem z tymi, których zaraz po swojej śmierci Pan Jezus doprowadził do nieba.

NOWENNA DO MATKI BOŻEJ CZĘSTOCHOWSKIEJ

DZIEŃ DRUGI

 I. Wprowadzenie

W roku 1430 wieść o licznych dziękczynnych wotach, złożonych w skarbcu jasnogórskim, zwabiła bandę rabusiów zarażonych błędami sekty husytów. W czasie napadu na klasztor udało im się wywieźć Cudowny Obraz. Jak głosi tradycja, w miejscu, gdzie dziś stoi kościół
św. Barbary, konie przestraszone ustały i dalej nie chciały ciągnąć wozu. Wówczas jeden z łupieżców rzucił obraz
w błoto i w ślepym gniewie pociął go szablą; po czym wszyscy zbiegli. Wkrótce OO. Paulini odnaleźli szczątki rozbitego Wizerunku. Wieść głosi, że obmyto go wodą
ze źródła, które miało w tym czasie wytrysnąć. Do dziś dnia źródło bije, a wierni uważają jego wodę za cudowną. Powiadomiony o napadzie król Władysław Jagiełło sam zajął się sprawą odnowienia Obrazu. Sprowadził
do Krakowa najlepszych artystów. Wywiązali się oni znakomicie z powierzonego im zadania. Ślady cięć miecza, widoczne na obliczu Jasnogórskiej Pani, przypominają
o usiłowaniu zniszczenia obrazu.

II. Modlitwa dziękczynienia

Maryjo ze zranionym obliczem, za to, że jesteś z nami w dniach ciężkich klęsk i cierpień Narodu - dziękujemy Ci, Pani Częstochowska!
Za uratowanie od zniszczenia Twego obrazu w sercach pokoleń idących przez polską ziemię - dziękujemy Ci, Pani Częstochowska!
Za budzenie w polskich sercach miłości ku Tobie, miłości niweczącej smutek i rozpacz - dziękujemy Ci, Pani Częstochowska!

 III. Modlitwa czci i miłości

Matko Częstochowska, w Twoim obrazie pociętym mieczami - miłujemy Cię i wysławiamy Ciebie!
Maryjo, która odbierasz hołdy na Jasnej Górze tak od możnych jak i od ubogich - miłujemy Cię i wysławiamy Ciebie!
Matko, która jesteś Pośredniczką łask w licznych sanktuariach i świątyniach wzniesionych ku Twojej czci na całym świecie - miłujemy Cię i wysławiamy Ciebie!

 IV. Modlitwa prośby

Prosimy Cię, Jasnogórska Matko:
Kiedy źli ludzie nam zagrażają - bądź naszą pomocą
i naszym ratunkiem!
i naszym ratunkiem!
i naszym ratunkiem!
Kiedy ogarnia nas zwątpienie i pokusa niewiary -
bądź naszą pomocą i naszym ratunkiem!
bądź naszą pomocą i naszym ratunkiem!
bądź naszą pomocą i naszym ratunkiem!
Kiedy tracimy dobra materialne - bądź naszą pomocą
i naszym ratunkiem!
i naszym ratunkiem!
i naszym ratunkiem!
Kiedy jesteśmy smutni i opuszczeni po stracie bliskich nam osób - bądź naszą pomocą i naszym ratunkiem!
Kiedy z lękiem patrzymy na liczne niebezpieczeństwa zagrażające młodzieży Polonii świata - bądź naszą pomocą i naszym ratunkiem!

 V. Zakończenie

1 dziesiątek Różańca (albo 3 razy "Zdrowaś Maryjo"),
"Pod Twoja obronę".
Modlitwa
Wszechmogący i miłosierny Boże, który w Najświętszej Maryi Pannie przedziwnie ustanowiłeś nieustanną pomoc dla obrony Narodu Polskiego, a Jej święty
Obraz Jasnogórski wsławiłeś niezwykłą czcią ze strony wiernych, spraw łaskawie, abyśmy z taką pomocą, walcząc za życia, w chwili śmierci zdołali odnieść zwycięstwo nad złośliwym wrogiem. Przez Chrys
tusa, Pana naszego. Amen.
Pieśń: Z dawna Polski Tyś Królową. Apel Jasnogórski.


© Piesza Pielgrzymka diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej
wykonanie:strony internetowe słupsk