Piesza Pielgrzymka Miłosierdzia Pielgrzymka Rowerowa Piesza Pielgrzymka Miastko - Sianowo Piesza Pielgrzymka Świętych Gór Piesza Pielgrzymka Słupsk - Góra Chełmska

Aktualności

Dzień 2. Piła – Chodzież

Sie 02

Bóg mówi do mnie 

Anioł wszedł do Niej i rzekł: «Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą.» (Łk 1,28)

Anioł przekazuje Maryi Boże przesłanie, objawia Jej Słowo Pana Boga. Wiemy, że to Bóg jest Tym, który inicjuje dialog, rozpoczyna drogę wiary Maryi. Nie jest to inicjatywa Maryi, ale Bóg sam wychodzi do Niej. Skoro Bóg przemawiał wieki temu i przemawia do mnie dzisiaj, to w jaki sposób przemawia do mnie, abym poznał Jego Słowo?

Wiemy już z wczorajszego dnia, że wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna (Hbr 1,1-2). Tak jak do Maryi, także i do Ciebie Bóg przychodzi i przemawia. Chce przemawiać! Przemówił i przemawia przez Słowo Jezusa – przez Jego Ewangelię. Dlatego warto, byś dzisiaj skupił się na miejscu Ewangelii Jezusa, miejscu Pisma Świętego w Twoim domu i codziennym życiu. Najpierw zobacz, czy w ogóle masz Pismo Święte w swoim domu. Gdzie jest miejsca dla Księgi zawierającej słowa Zbawiciela? Czy samo miejsce Biblii na półce nie zrównuje jej z innymi, wymyślonymi przez ludzi opowiadaniami, przygodami, thrillerami? Warto, by miejsce dla tak wyjątkowej Księgi Życia było godne, wyjątkowe. Ale nie chodzi przecież jedynie o miejsce. Św. Hieronim powiedział: Kto nie zna Pisma Świętego, ten nie zna Chrystusa. I tutaj powstaje pytanie –  czy staram się sięgać do Pisma Świętego? Czy przeczytałem je choć raz w swoim życiu? Czy znam Ewangelię? To właśnie w ten sposób Bóg do Ciebie dzisiaj chce przemawiać. Tak jak skierował swoje Słowo do Maryi przez Anioła Gabriela, tak do Ciebie kieruje swoje Słowo przez Księgę Pisma Świętego, zwłaszcza Nowego Testamentu. Spójrz dziś na Biblię w Twoim domu. Weź ją do ręki i zrozum, że dziś jest właśnie ten dzień, kiedy Bóg przez to Słowo chce do Ciebie mówić. Może właśnie dziś jest dobry czas na rozpoczęcie codziennego czytania Ewangelii.

Zadanie serca:

Przygotuj w domu szczególne miejsce na półce, gdzie położysz księgę Pisma Świętego (a jeśli jej nie masz, to postaraj się to nadrobić). Niech miejsce to podkreśla znaczenie Słowa Bożego w Twoim życiu.


Konferencja (Ks. Andrzej Kaleta)

Wierzę w Boga Ojca, wszechmogącego Stworzyciela nieba i ziemi 

Rozpoczynamy cykl tegorocznych konferencji pielgrzymkowych, które dotyczyć będą 12 artykułów wiary. Każdego dnia będziemy starali się jeszcze głębiej poznać, zrozumieć, co to znaczy, że Wierzę w Boga Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi… Ten pierwszy artykuł to temat dzisiejszej konferencji. A zatem przystąpmy do przybliżenia jej treści.

W 2. Księdze Machabejskiej zapisane są słowa pewnej kobiety, która staje przed wielkim dylematem – co ma poradzić synom, którzy, jeśli zgodzą się porzucić wiarę, będą żyli. Odważna matka w prosty sposób tłumaczy im, że Bóg wszystko uczynił. Mądra kobieta jak tylko potrafi dodaje synom otuchy przed męczeństwem. Przytoczmy jej słowa, bo będą stanowiły podstawę dzisiejszej konferencji.  Oto te słowa: Nie wiem, w jaki sposób znaleźliście się w moim łonie, nie ja dałam wam tchnienie i życie, a członki każdego z was nie ja ułożyłam. Stwórca świata bowiem, który ukształtował człowieka i wynalazł początek wszechrzeczy, w swojej litości ponownie odda wam tchnienie i życie… Proszę cię, synu, spójrz na niebo i ziemię, a mając na oku wszystko, co jest na nich, zwróć uwagę, że z niczego stworzył je Bóg i że ród ludzki powstał w ten sam sposób. (2 Mch 7, 22n, 28)

Kobieta z księgi Machabejskiej mówi synom: Nie wiem, w jaki sposób znaleźliście się w moim łonie… Ktoś by mógł powiedzieć – przecież to takie jasne: plemnik połączył się z komórką jajową i już. A potem płód się rozwijał przez dziewięć miesięcy i był poród. Jednak chyba jesteśmy przeświadczeni, że nie o to tutaj chodzi, a słowa kobiety sięgają w istocie zupełnie głębiej. Dziś, kiedy mamy tyle wiedzy o rozwoju człowieka pod sercem matki, te pytania jeszcze bardziej zdumiewają. Ilu ludzi przejętych jest zdumieniem nad maleńkim embrionem, że to przecież życie, że to człowiek, że to maleńkie ciało będzie się rozwijało, a żaden człowiek nie będzie stwórcą żadnej nowej komórki. Nikt inny nie będzie stwórcą rączek i nóżek, i nie będzie stwórcą mózgu ciągle będącego tajemnicą dla nauki (jak wszystko zresztą zawsze w wielkim stopniu pozostaje tajemnicą). Człowiek w akcie współżycia przekaże życie, które nie do niego należy. Żeby płód należał do człowieka, to człowiek musiałby być dawcą czegoś, co składa się na płód, a dawcą nie jest. Jest przekazicielem i kimś, kto pielęgnuje. Dlatego kobieta mówi synom: nie ja dałam wam tchnienie i życie, a członki każdego z was nie ja ułożyłam. Ta prawda tak prosto wyrażona. Czy nie zdumiewa tajemnica życia? Czy nie zdumiewa fakt, że istniejemy? Jaką tajemnicą jest moje życie! Mój organizm, moje uczucia, moje myśli, mój rozum, moje pragnienia, moja psychika, moja dusza – wszystko. A najciekawsze, że wszystko to jest darem, z niczego. W tym momencie z pewnością mogą pojawić się słowa spontanicznej modlitwy: Pozwól mi, Panie, patrząc na dzieła twych rąk, zdumieć się i trwać w tym zdumieniu, trwać w pokorze.

Dalej kobieta z Księgi Machabejskiej mówi do swego syna: Proszę cię, synu, spójrz na niebo i ziemię, a mając na oku wszystko, co jest na nich, zwróć uwagę, że z niczego stworzył je Bóg i że ród ludzki powstał w ten sam sposób. Spójrz na niebo i ziemię… Takie to proste, a takie zapomniane. Spójrz, znajdź czas, by spokojnie spojrzeć na stworzenia. W świecie blokowisk, murów miejskich, ciągłego odgłosu silników samochodowych, zapachu spalin, ekranu komputera… ciężko rzeczywiście spojrzeć na niebo i ziemię i zastanowić się, że z niczego jest to wszystko… Może dlatego z takim sentymentem wracamy na wieś czy do maleńkich miasteczek, gdzie spojrzenie na niebo i ziemię jest takie naturalne i ożywcze. Może dlatego na wsiach i w miasteczkach jest więcej wierzących niż w wielkich miastach, gdzie mury tak wiele zasłaniają…

Spójrzmy teraz razem, w naszej refleksji, może nieco inaczej na niebo i ziemię… Popatrzmy przez kontekst słów kobiety z Księgi Machabejskiej, wróćmy znowu na chwilę do tego niezwykłego spojrzenia, patrzmy dalej razem, choć tu nasze oko jest za małe… nasz doczesny dom, Ziemia, cały czas się porusza, krąży wokół Słońca z prędkością, której nie ogarniamy: 107 tys. 210 km/h, czyli w ciągu sekundy pokonuje odległość 30 km. Krąży po orbicie, którą my rysujemy w atlasach, ale tej linii w rzeczywistości wcale nie widać, a Ziemia precyzyjnie porusza się po tym niewidzialnym szlaku. Nie zapomnijmy też o obrocie Ziemi wokół własnej osi: na równiku prędkość liniowa to 1674 km/h. Trzeba jeszcze mieć na uwadze ruch trzeci – wokół jądra galaktyki. Kiedy w bezchmurną noc nad głowami migoczą gwiazdy, a my poświęcimy im chwilę, to serce w jakiś tajemniczy sposób jest tam wysoko porwane, w tę harmonię tylu konstelacji… Te odległości nad naszymi głowami przyprawiają o zawrót. By naszą galaktykę całą fizycznie przemierzyć, dobrze byłoby mieć pojazd, który osiąga prędkość światła, czyli prawie 300 000 km/s, i tym pojazdem poruszać się z tą prędkością trzeba byłoby przez 100 tysięcy lat.  By takim pojazdem przemierzyć - ze wspomnianą prędkością - cały obserwowalny wszechświat, trzeba byłoby 93 miliardów lat! Ileż takich liczb z nieba można przytaczać! Spójrzmy teraz nietypowo na Ziemię w wymiarze mikro: materia zbudowana z atomów, których gołym okiem nie widać, bo tu znowuż oko nasze jest za duże… Rozmiary atomów można sobie wyobrazić: ludzki włos ma średnicę około miliona atomów węgla, kropla wody zawiera około 2 tryliardy atomów tlenu i 4 tryliardy atomów wodoru [Michael Padila]. Gdyby powiększyć jabłko do rozmiarów Ziemi, to atomy jabłka byłyby w przybliżeniu wielkości jabłka [Richard Feynman]. Znamienny jest fakt, że nikt z astronautów, którzy odbyli podróż kosmiczną, nie wrócił na Ziemię nienawrócony, nie uwierzywszy w Boga. Nawet radzieccy kosmonauci mieli doświadczenie zmiany myślenia w sferze wiary. Tylko że im nie wolno było o tym mówić. Widząc tak wielkie piękno, a przede wszystkim harmonię stworzonego świata, wszyscy dochodzili do wniosku, że Bóg musi istnieć i nie można w Niego nie wierzyć. Warto, patrząc na Ziemię, dodać słowa Papieża Benedykta XVI. Powiedział, że uroda Ziemi jest drogą do odkrywania obecności Boga w stworzeniach. Jak tu nie pomyśleć o majestatycznych górach, odbijających zorzę jeziorach, pachnących oliwkami stokach, szumiących głosem ukojenia lasach, falującym radośnie morzu… 

Te liczby i te wyliczania nie są w stanie tak wyrazić wielkości wszechświata jak szczypta poezji odniesiona do Boga: Obecny w wichrze, posłańcu swym i w górach, co wskazują niebo, w przestrzeni gwiazdami posypanej, w krainach milczenia zdumionych pięknem Twym. Jak Cię ogarnąć, o nieogarniony, jak cię wyrazić, o niewyrażalny, jak Ciebie pojąć, o niezmierzony, jak ciebie dotknąć, o niedotykalny? Słowami tej modlitwy autor wyraził swój zachwyt pięknem świata i wszechmocą Boga Stwórcy.

I jeszcze jedno spojrzenie na niebo i ziemię… nie wszystko tu widać – nie widać powietrza, nie widać wszystkich gwiazd, ale zaledwie niewielką ich część; i nie widać całej rzeczywistości, która zostanie odsłonięta, zgodnie z obietnicą Boga, w dniu naszej śmierci.  Już nie dla oczu ciała, bo są zbyt małe, żeby to widzieć, ponieważ patrząc w pełne słońce przez minutę, te oczy ślepną. Jednak dla oczu duszy, które będą ten świat podziwiać i nim się karmić przez całą wieczność, będzie to możliwe. Świat stworzony – choć tak nieogarniany – jest namiastką tamtego świata…

Tamten świat to wiecznie trwająca, urzekająca liturgia, gdzie Bóg zasiada na tronie pełnym chwały, w otoczeniu archaniołów i aniołów, w otoczeniu świętych Jego przyjaciół. To liturgia, która jest niekończącym się uczestnictwem w pięknie Boga, nieskończoną przygodą miłości, gdzie z oblicza człowieka Bóg otrze każdą łzę, gdzie nie ma samotności i bólu, a zgłębianie tajemnicy Boga to cała wieczność! Niektórzy mistycy mogli to w jakiejś części zobaczyć. Po takich wizjach nie potrafili żadnymi słowami powiedzieć, co widzieli, mówiąc, że jest to nie do opisania.

Od początku człowiek stawiał pytania: skąd się wszystko wzięło? Jaki jest sens wszystkiego? Czytając opis stworzenia świata, mając na uwadze racjonalność stworzenia i urodę wszechświata, wyznajemy: Bóg stworzył świat z niczego! Pytania o początek i sens świata w istocie prowadzą do Niego, do Kogoś Niestworzonego, Kogoś, kto jest największą Tajemnicą, do Kogoś, kto zawsze był, nigdy nie miał początku i nie ma kresu. Imię Jego: JESTEM. Czyż nie tak przedstawił się Bóg Mojżeszowi: JESTEM, KTÓRY JESTEM?!

Chcę jeszcze jedno zaznaczyć, że kobieta z Księgi Machabejskiej słowami pełnymi podziwu dla stworzenia umacnia synów, kiedy oni stają w obliczu męczeństwa. Te słowa znajdują się niejako w samym centrum cierpienia. To ważne, by o tym pamiętać, że doczesność, mimo świata godnego podziwu, jednak jest naznaczona cierpieniem, samotnością, ograniczeniami, i że to wszystko wokół nas jest przemijające. Że to wszystko kiedyś się skończy. Kobieta wskazuje przez te dzieła na Tego, który jest nieskończenie wielki – na Boga. Niech w chwilach naszej próby, niezrozumienia, cierpienia, pomaga nam spojrzenie na niebo i ziemię, a przez nie na Boga. Papież Benedykt XVI, kiedy przeżywał chwile samotności i odrzucenia przez pewną demonstrację, powiedział na placu św. Piotra, że zawsze, kiedy nam jest ciężko, trzeba patrzyć w błękitne niebo lub w świecące gwiazdy, by serce zostało pocieszone myślą o tamtym świecie…

Za KKK wyznajemy, urzeczeni dziełami rąk Boga, że On, który nie ma początku ani kresu, stworzył wszystko z niczego: Wierzymy – czytamy w KKK – że Bóg, aby stwarzać, nie potrzebuje niczego istniejącego wcześniej ani żadnej pomocy. Tu już tylko wszystko trzeba spiąć poezją: Mój Jezu, mój Zbawco, któż jest tak wielki jak Ty. Przez wszystkie dni wysławiać chcę wspaniałe dzieła Twoich rąk. Mój Panie, Obrońco, źródło mych natchnień sił. Niech cały świat, wszystko, co jest, zawsze wielbi imię Twe.

Bóg jest wszechmogący, stworzył niebo i ziemię ze wszystkim, co na nich się znajduje. Jednak prawda, która ma napawać nasze serca jeszcze większą radością i szczęściem, to fakt, że ten Bóg jest dla każdego z nas umiłowanym Ojcem. A przez to my Jego najdroższymi dziećmi. Pan Jezus w swoim nauczaniu wielokrotnie zwracał uwagę na wielką miłość Boga Ojca do każdego człowieka. Wystarczy chociażby zgłębić treść przypowieści o Miłosiernym Ojcu, znanej bardziej jako historię O synu marnotrawnym, aby dostrzec, jak niezmierzona jest miłość Boga Ojca, który daje możliwość powrotu największemu grzesznikowi, przyjmując go z największą radością i honorami. Można przypomnieć treść przypowieści O winnym krzewie, aby zrozumieć, w jaki sposób Bóg troszczy się o nas w ciągu całego życia. Z jak wielką troskliwością dba o nasze najdrobniejsze potrzeby. Te ziemskie i te, które potrzebne są do naszego zbawienia.

W tym miejscu warto również wspomnieć o znanej z pewnością wszystkim przypowieści O talentach.  Pokazuje ona, w jaki sposób Bóg Ojciec troszczy się o nasz integralny rozwój, jednocześnie szanując wolną wolę człowieka. Każdy z nas otrzymuje szczególne zdolności pozwalające na ubogacanie życia własnego i innych. Jednak o ich wykorzystaniu każdy decyduje sam. Ojciec Niebieski nie traktuje nas jak zaprogramowane maszyny, które muszą wykonać ściśle zaplanowane zadania. Bylibyśmy wtedy niewolnikami, a nie kochanymi dziećmi. Jesteśmy tak bardzo kochani, że mamy wolność. Niestety, często wykorzystujemy ja w sposób niewłaściwy, popełniając grzechy.

W dzisiejszych czasach wielu ludzi przeżywa coś, co nazywane jest fachowo kryzysem ojcostwa. Nie doświadczyli w swoim życiu dobrej relacji z ojcem ziemskim, swoim rodzicem. Bo albo nie wypełniał on swoich obowiązków kochającego taty, albo był porostu nieobecny. Tacy ludzie mogą błędnie przerzucać swoje doświadczenie życiowe na obraz Pana Boga jako Ojca. Nawet znani w historii świata mieli takie przykre doświadczenia, przez które nie zbliżyli się niestety do Boga Ojca. Miłość i mądrość Stwórcy jest tak potężna, że daje na to receptę. Jeśli ktoś doświadcza takich trudności, to może być przekonany, że właśnie dla Niego Bóg jest doskonałym Ojcem. Takie osoby są szczególnie umiłowanymi dziećmi Boga.

Niech nasze serca przenika wielka radość. Bóg jest wszechpotężny. Wszystko uczynił i w dalszym ciągu czyni dla nas. A przede wszystkim jesteśmy Jego umiłowanymi dziećmi.

© Piesza Pielgrzymka diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej
wykonanie:strony internetowe słupsk