Piesza Pielgrzymka Miłosierdzia Pielgrzymka Rowerowa Piesza Pielgrzymka Miastko - Sianowo Piesza Pielgrzymka Świętych Gór Piesza Pielgrzymka Słupsk - Góra Chełmska

Grupa 4

ŚWIADECTWO

Lip 15

Od jakiegoś czasu, razem z koleżanką, chodzimy na spotkania Maltańskiej Służby Medycznej. Ogromną satysfakcję sprawia nam pomaganie innym ludziom. Niestety, poza typowymi zabezpieczeniami koncertów i innych masowych imprez, nie miałyśmy okazji na większą skalę pomagać innym. Po pewnym czasie wpadłyśmy na pewien pomysł. A gdyby tak wybrać się na pielgrzymkę? Czy damy rade przejść taki kawał drogi? Przecież to ponad 400 km..! Jak nie trudno się domyślić, nasza chęć doświadczenia tego typu przygody, jak i pomocy innym, zwyciężyła. Razem z paroma Maltańczykami podjęliśmy decyzję, aby wziąć udział w 30 Pieszej Pielgrzymce z grupą nr 4.

 

 

Nie ma co się oszukiwać, pierwsze dni był prawdziwą mordęgą. Nie dość, że notorycznie zmieniała się pogoda, nam samym było ciężko iść, bo po prostu nie byliśmy przyzwyczajeni do takiej wędrówki, to wielu z pielgrzymów nabawiła się już po pierwszym dniu pęcherzy. I tak nasz dzień wyglądał nieco inaczej niż wszystkich. Wstawałyśmy z rana, jak każdy z podróżujących, oczywiście trzeba było pomóc tym, którzy zwyczajnie by nie dali rady przejść kilometra bez chociażby zabezpieczenia stawów. Po śniadaniu ostatnie uzupełnianie zapasów leków, a w trakcie drogi? Właściwie w każdym momencie przerwy staraliśmy się dotrzeć do możliwie jak największej liczby osób, którym doskwierał jakiś problem. I tak na przykład mieliśmy do czynienia z wieloma problemami: począwszy od anginy, alergii, pęcherzach, półpaścu, a skończywszy na odparzeniach i problemach natury żołądkowej. Po dotarciu do miejsca noclegu, po kolacji i krótkim uwielbieniu, otwieraliśmy nasz „punkt medyczny”. Wielokrotnie już nawet w trakcie posiłku rozpoczynałyśmy pomaganie innym.

Choć wydawać się może, że nasz dzień był wykańczający, a nawet może sprawiać wrażenie, że po prostu powinnyśmy znienawidzić to, co robiłyśmy, rzeczywistość była zupełnie inna. Z czystym sumieniem możemy powiedzieć, że pokochałyśmy pomaganie, ponieważ zgodnie z naszymi poglądami” wszystko, co zrobisz dla siebie, umrze razem z Toba, a co zrobisz dla innych pozostanie nieśmiertelne” starałyśmy się sprawić, żeby nam wszystkim było dużo łatwiej znieść trud podróży i rozłąki z bliskimi. Ogromną satysfakcję sprawiało nam wspieranie pielgrzymów, ponieważ ich uśmiech i dobre słowo sprawiały, że my sami nie traciliśmy chęci i zapału do pracy, a w chwilach zwątpienia i słabości, uświadamialiśmy sobie, że przecież są ludzie, dla których warto iść.

Do tej pory, gdy spotkamy kogoś z pielgrzymki na swojej drodze nie potrafimy się oprzeć pokusie zamienienia choćby słowa ,a w momentach, gdy zwyczajnie jest nam samotnie czy tez po prostu źle, świadomość, że byliśmy dla kogoś ważni jest niemalże zbawienna.

                              Ania i Agnieszka

© Piesza Pielgrzymka diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej
wykonanie:strony internetowe słupsk