Mieszkańcy Koźminka ugościli nas w domach. Na pielgrzymce rzecz rzadko spotykana. Dziś wspominamy św. Edytę Benedyktę od Krzyża – Żydówkę, ateistkę, filozofkę, męczennicę, świętą. To ona, jako filozof poszukując prawdy, odnalazła ją w Jezusie Chrystusie. Wiedziała, że i ona doświadczy krzyża, co też się stało w KL Auschwitz, gdzie została zagazowana 9 sierpnia 1942 r.
W kazaniu ks. Gracjan odnosząc się do przypowieści o pannach mądrych i głupich odniósł się, że dla Boga rozstrzygające jest to co nie widoczne. Choć widocznych było 10 lamp, to jednak niewidoczna w lampach oliwa była tylko w 5. Każda chwila w teraźniejszości ma znaczenie dla całej wieczności. Oliwą jest przyjmowanie Bożego Miłosierdzia w sakramencie spowiedzi, uczestnictwo we Mszy św., adoracja, medytacja Pisma św., pełnienie uczynków miłosierdzia. Świat tego nie widzi, nie napisze o tym w internecie, nie będzie to viralem ani na rozkładówce pierwszych stron gazet. Najważniejsze jest to co niewidoczne dla oczu, ale dla serca. A to na szczęście jest dostępne tylko Bogu.
Po Mszy św. ks. proboszcz razem z księdzem wikariuszem zaprosił wszystkich na śniadanie przygotowane przez parafian. Dotarli dziś do nas nowi pielgrzymi, których serdecznie witamy.
Dzisiejszy etap to, zaledwie 20 km, jednak w słońcu, które nas bardzo cieszy. W Stawie przepyszny, przeróżnorodny, przeobfity obiad. Dziękujemy za wszelką życzliwość. Do Błaszek doszliśmy już o 17.00, więc czasu na prysznic, odpoczynek czy telefony do domu było aż nadto. Po apelu szybko w śpiworki – jutro wracamy do pielgrzymkowego rytmu – wymarsz godz. 6.00.