Aktualności

Dzień jedenasty

11 sierpnia. Złoczew - Działoszyn

Jedenasty dzień naszej pielgrzymiej drogi był dniem długim, wymagającym i pełnym spotkań. Przed nami aż 42 kilometry drogi, ale wraz z każdym kolejnym krokiem coraz mocniej czuliśmy, że Jasna Góra jest już naprawdę blisko.
Poranek rozpoczęliśmy Eucharystią w Stolcu, w parafii św. Wawrzyńca. To właśnie przy ołtarzu, jak każdego dnia, zatrzymaliśmy się na chwilę, aby zaczerpnąć siły u źródła. Zanim ruszyliśmy w kolejne kilometry, powierzaliśmy Bogu wszystko, co niesiemy w sercach – nasze rodziny, przyjaciół, wspólnoty, osobiste sprawy oraz intencje wszystkich, którzy prosili nas o modlitwę.
Potem rozpoczęła się długa droga. 42 kilometry to wiele godzin marszu, zmęczenia, słońca, rozmów i modlitwy. Ale pielgrzymka to nie tylko kilometry. To przede wszystkim ludzie. Tego dnia było wyjątkowo wiele rozmów – tych bardzo prostych, codziennych, ale także tych głębokich, dotykających wiary, życia, relacji, powołania i tego, co każdy z nas nosi w swoim sercu. W drodze człowiek ma czas, aby słuchać drugiego człowieka. Ma czas, aby powiedzieć coś, na co wcześniej brakowało odwagi. Ma czas, aby po prostu pobyć razem.
W Raduczycach czekał na nas obiad. Po raz kolejny doświadczyliśmy, że na pielgrzymim szlaku Pan Bóg posyła nam ludzi, którzy stają się dla nas znakiem Jego dobroci. Ciepły posiłek po wielu kilometrach jest czymś więcej niż tylko jedzeniem. Jest gestem troski, życzliwości i miłości. Jest przypomnieniem, że choć idziemy własnymi nogami, nigdy nie idziemy sami.
Kolejne godziny drogi prowadziły nas do Działoszyna. Zmęczenie było coraz bardziej odczuwalne, ale jednocześnie rosła radość. Każdy kolejny kilometr był znakiem, że cel jest coraz bliżej. Jasna Góra naprawdę już blisko.
Wieczorem w Działoszynie spotkaliśmy się na modlitwie apelowej. Po tak długim dniu potrzebowaliśmy chwili zatrzymania, ciszy i spojrzenia na Tego, który jest celem naszego pielgrzymowania. To właśnie wtedy wydarzyło się coś szczególnego. Przyjęliśmy krzyże, które zabieramy ze sobą do naszych domów. Nie są one jedynie pamiątką pielgrzymki. Są znakiem posłania. Wracając do swoich domów, chcemy zabrać ze sobą Chrystusa. Chcemy żyć z Jezusem i dla Jezusa. Chcemy, aby to, czego doświadczamy na pielgrzymim szlaku – modlitwa, wspólnota, przebaczenie, służba, radość i zaufanie Bogu – nie skończyło się wraz z dojściem na Jasną Górę. Krzyż, który otrzymaliśmy, przypomina nam, że pielgrzymka nie kończy się wraz z ostatnim kilometrem. Ona dopiero wtedy nabiera pełnego sensu, kiedy wracamy do codzienności i próbujemy żyć tym, czego nauczył nas Bóg w drodze. Jesteśmy posłani do naszych rodzin, miejsc pracy, szkół, wspólnot i parafii. Posłani, aby żyć z Jezusem i dla Jezusa.
Jedenasty dzień był więc nie tylko kolejnym etapem na drodze do Częstochowy. Był przypomnieniem, że każdy z nas jest zaproszony, aby nieść Chrystusa dalej – do swojego domu i swojej codzienności. Przed nami już naprawdę niewiele. Zmęczone nogi przypominają o przebytych kilometrach, ale serca coraz mocniej wyczekują spotkania z Matką. Jasna Góra jest już blisko. Idziemy dalej. Jeszcze kilka kroków, jeszcze kilka godzin modlitwy, jeszcze kilka kilometrów. Z krzyżem w dłoniach, Jezusem w sercu i intencjami powierzonymi naszej modlitwie. Do Częstochowy

Podsumowanie dnia Dobre Media

Inne pielgrzymki

© Piesza Pielgrzymka diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej
Wykonanie: Strony www Słupsk